Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 czerwca 2018

"Ostatni Namsara" Kristen Ciccarelli

"Ostatni Namsara" Kristen Ciccarelli
Cześć kochani!
Dawno u nas nie było propozycji książki dla starszych czytelników. Nadrabiamy straty i przychodzimy do Was z idealną propozycją, na te piękne, ciepłe wieczory.

Na początku był Namsara – zrodzony z nieba i ducha – który wszędzie, gdzie się pojawił, przynosił miłość i śmiech. Lecz gdzie jest światło, tam musi być ciemność. Dlatego była też Iskari – zrodzona z krwi i blasku księżyca. Niszczycielka. Przynosząca śmierć.

Oto legendy, na których wychowała się Asha, córka króla Firgaardu. Opowiadano je szeptem, a ona słuchała z zapartym tchem, zafascynowana zakazanymi bohaterami z przeszłości. Jednak dopiero kiedy sama stała się najbardziej zaciekłym, budzącym postrach pogromcą smoków, przyjęła rolę następnej iskari – samotny los, który sprawił, że Asha czuła się jak broń w cudzych rękach, a nie dziewczyna.
Asha walczy ze smokami i przynosi ich głowy królowi, lecz żadne z tych trofeów nie jest w stanie jej uwolnić od więzów obowiązku: ślubu z okrutnym komendantem, człowiekiem, który zna prawdę o jej naturze. Gdy Asha dostaje szansę uwolnienia się w zamian za zabicie najpotężniejszego smoka w Firgaardzie, odkrywa, że stare opowieści mają w sobie więcej prawdy, niż mogła się spodziewać. Z pomocą przyjaciela – niewolnika służącego jej narzeczonemu – Asha musi zrzucić z siebie pancerz iskari i otworzyć serce na miłość, światło i prawdę, którą przed nią zawsze ukrywano.
źródło opisu: http://iuvi.pl

Co sprawiło, że w ostatni moim zabieganym świecie, sięgnęłam za tą książkę?  To oczywiste! Kocham książki fantasy, które pozwalają mi się oderwać od szarej rzeczywistości i ta okładka. No po prostu bajeczna okładka, od razu wpada w oko i aż nie można się powstrzymać, aby zacząć ją czytać.
Piękne wydanie, wielkie brawa dla wydawnictwa!

Na początku książki, przyznam szczerze, ciężko było mi się w niej odnaleźć.
 Waleczna, twarda Asha, której sensem życia jest zabijanie smoków, pomszczenie swoich blizn i naprawienie dawnych krzywd, które sprowadziła na królestwo. Stare opowieści są niebezpieczne. Niewolnicy nie mogą swoim panom patrzeć w oczy, ba oni nawet ich nie mogą dotknąć. Służą wiernie swoim panom jak pieski z obrożami na szyi.
 Tylko rodzina królewska jest wolna.
 Czy jednak na pewno?

 Nasza bohaterka, która budzi strach i odrazę, wśród ludu jej ojca i mimo nazwy "nosząca śmierć" nie jest wolna. Jest takim samym sługom, jak i niewolnicy. Niestety jest nieświadoma swojej uległości. Bez wytchnienia przynosi głowy smoków swemu ojcu- smoczemu królowi, który puchnie z dumy z potwora, który stworzył. Żywe narzędzie do zabijania, niebezpieczne, bezwzględne, szybkie i nieustraszone.
Tak... Dobrze widzicie, dla króla Iskari nie była córką z uczuciami i pragnieniami, była jedynie potworem, stworzonym na potrzeby króla.
Miłość i posłuszeństwo dziewczyny do ojca nie pozwalało jej na niesubordynację. Wciąż utwierdzano ją w przekonaniu, że to ona osiem lat temu, sprowadziła smoka, który spalił pół królestwa, zabijał całe rodziny i poparzył jej ciało, pozostawiając okropne blizny szepczące jej twarz. Przyniosła hańbę królestwu, wymykała się z pałacu, aby opowiadać zakazane stare historie, które zabiły jej matkę. Stare opowieści były niebezpieczne dla opowiadających i dodające siły i magii smokom.
Trzeba było więc wybić wszystkie latające istoty, aby odkupić swoje winy, a głowy przynieść przed oblicze króla, aby wciąż czuł z niej dumę, być może kiedyś ją też w zamian za to pokocha.
Świat Ashy jednak miał się niebawem odmienić. Miała poślubić komendanta, okrutnego i bezwzględnego człowieka. Król obiecał mu jej rękę w momencie, gdy Kozu- pierwszy smok, zabił jego rodziców.
Ojciec wie, że Asha nie chcę wychodzić za mąż, tak więc dobrodusznie znajduje rozwiązanie dla córki i prosi ją, aby upolowała ostatniego smoka, przyniesione jego serce, zerwie obietnicę zaślubin.
Co stanie się, jednak gdy ostatni smok, największy wróg Iskari nie straci życia?
Co, jeśli okaże się, że pradawne legendy nie są śmiercionośne, a najbliższa osoba okaże się mordercą i oszustem? Do jakich czynów posunie się zdradzona wojowniczka?
Czy można pokochać potwora z bliznami? Czy wrogowie mogą stać się sojusznikami?
Chcecie się dowiedzieć, jak może odmienić się życie naszej bohaterki?
To koniecznie przeczytajcie tę książkę.
Jest niezwykle zaskakująca, szybka zwarta akcja sprawia, że czytelnik nie może się od niej oderwać. Wielkie pokłony dla pisarki, za niezwykłe dopracowanie i pomysł na pradawne legendy, są pouczające, magiczne i zapadają w pamięć.
To, co na początku książki wydaje nam się nieprawdopodobne i niedopracowane, nabiera znaczenia i innego obrotu wraz z przeczytaną każdą kartką.


Rodzące się uczucie miłości, opisane jest w sposób niezwykle delikatny i naturalny. Czyta się tę wybuchową mieszankę: akcji, romansu, legendy i fantasy niesamowicie dobrze!
Szczerze polecam Wam tę książkę, jest warta zatracenia.
Skutecznie oderwie od rzeczywistości, wzruszy, zaskoczy i nie raz na skórze pozostawi gęsią skórkę.
Dreszcze murowane!

Nie czekajcie ani minuty dłużej, jeśli spodobała Wam się ta recenzja, to książka Was zachwyci.

Polecam Justyna.





czwartek, 22 grudnia 2016

FRANKLIN. WIELKA KSIĘGA PRZEDSZKOLAKA!!!

FRANKLIN. WIELKA KSIĘGA PRZEDSZKOLAKA!!!
Witajcie Kochani!!!
"Franklin umiał już liczyć i sznurować buciki..."
Kto wie skąd pochodzi ten cytat? Oczywiście ze wszystkich przygód małego żółwia Franklina. Pamiętam, że polubiłam tą bajkę, jak moja siostra jeszcze była mała. Z reszta obie uwielbiałyśmy przygody żółwika i ich przyjaciół.  Teraz okazało się, że moja córka również jest wielbicielką Franklina, dlatego dziś chciałabym Was zaprosić na recenzję książeczki, którą otrzymała od Wydawnictwa Debit.



"Franklin. Wielka księga przedszkolaka" to 3 zabawne i pouczające opowiadania o Franklinie. Dzięki nim dowiemy się jak przebiegł żółwikowi pierwszy dzień szkoły, czy nauczył się dbać o porządek i czy nowy mieszkaniec miasteczka zostanie przyjacielem Franklina. Każda historia zawiera w sobie nutkę humoru, nauki a przede wszystkim morał i przesłanie dla naszych dzieci, jak powinno się postępować w codziennym życiu. 


Po każdym opowiadaniu znajduje się Kącik Zabawy, można w nim znaleźć kilka zadań, quizów, kolorowanek związanych z historią, którą właśnie się przeczytało. To naprawdę świetny pomysł, ponieważ pomaga sprawdzić nam czy dziecko uważnie słuchało przygód Franklina a dodatkowo ćwiczyć zdolności manualne oraz rozwijać koncentrację. 


Książka bardzo nam się podoba, począwszy od formatu i twardej okładki, a skończywszy na ostatniej kartce. "Franklin. Wielka księga przedszkolaka" to wiele barwnych i pięknych ilustracji, tekst pisany dużą czcionką, dlatego starsze dzieci z łatwością poradzą sobie z czytaniem jej. 


Bardzo lubię książeczki tego typu, ponieważ po pierwsze mogę miło spędzić czas z córką (ona uwielbia kiedy czytam jej rożne opowiadania, chyba mam w domu małego molika książkowego), a po drugie można się uczyć poprzez zabawę. Słuchając opowieści z morałem dziecko wyciąga wnioski jak powinno się zachowywać a za jakie postępowanie mogą czekać go nie miłe konsekwencję. A Kącik Zabawy jest jak dla mnie strzałem w dziesiątkę, labirynty, kolorowanki, brakujące elementy, to super trening dla naszych dzieciaków.


A czy Wasze dzieci uwielbiają Franklina? Mają w swojej kolekcji jakieś książki o nim? A jak Wam się podoba ta książka? Nie wiem czy pamiętacie, ale "Franklin. Wielka księga przedszkolaka" był jedną z nagród w naszym mikołajkowym konkursie, mam nadzieję, że nowa właścicielka opisze nam, czy książka przypadła do gustu jej dzieciom. 
Jeśli i Wam spodobały się przygody małego żółwika to zapraszam Was na stronę Wydawnictwa Debit, gdzie znajdziecie, mnóstwo książek o Franklinie i jego przyjaciołach. 


Buziaki/Kasia 😘

poniedziałek, 12 grudnia 2016

"CO SIĘ KRYJE W BAŚNIOWEJ KRAINIE" OD WYDAWNICTWA DEBIT!!!

"CO SIĘ KRYJE W BAŚNIOWEJ KRAINIE" OD WYDAWNICTWA DEBIT!!!
Witajcie Kochani!!!
Czy Wasze dzieci lubią baśnie i bajki? Np. Czerwonego Kapturka, Pinokia czy Kopciuszka?
Jeśli tak to z pewnością spodoba im się książką od Wydawnictwa Debit pt. "Co się kryje w baśniowej krainie", na recenzję, której chciałam dziś Was serdecznie zaprosić.



Na początek kilka słów o wydawnictwie: Wydawnictwo Debit zostało założone w 1991 roku, wydają głównie literaturę dla dzieci, baśnie, bajki, książeczki edukacyjne, ale można również znaleźć coś dla młodzieży, gdyż wydawnictwo rozszerzyło swoja ofertę o tytuły popularnonaukowe, o charakterze encyklopedycznym oraz albumowym. W maju tego roku wydawnictwo weszło w struktury Wydawnictwa Sonia Draga.



"Co się kryje w baśniowej krainie", to książka w której mały czytelnik musi pomóc bohaterom swoich ulubionych bajek, odnaleźć i policzyć różne przedmioty znajdujące się na ilustracjach. Jeśli jednak nie uda się znaleźć wszystkich przedmiotów to nic straconego, bowiem z tyłu książki znajdują się podpowiedzi, którymi w ostateczności możemy się podeprzeć. W książce znajdziemy 9 bajek, której historie są poukładane w taki sposób, aby tworzyć spójne opowiadanie. Oliwce bardzo spodobała się ta możliwość, na podstawie obrazków razem tworzyłyśmy historie o losach bohaterów bajek z książki. Dodatkowym atutem tej książki, są kolorowanki, które znajdują się na końcu książki, moja córka pierwsze co to, od razu chwyciła za kredki i zaczęła kolorować.



Książka jest naprawdę bardzo ciekawa i można wykorzystać ją na dwa sposoby: pierwszy aby ćwiczyć koncentracje i spostrzegawczość u dziecka, a drugi udoskonala umiejętność opowiadania historii. Dużym plusem tej książki są barwne i piękne ilustracje, które przykuwają wzrok dziecka i pomagają pobudzać jego wyobraźnię. "Co się kryje w baśniowej krainie" to wspaniała książka, która zarówno bawi jak i uczy, jednym minusem, jak stwierdziła moja córka, za mało w niej bajek, bo ona mogła by siedzieć cały dzień i szukać przedmiotów na ilustracjach oraz słuchać jak mama opowiada jej bajki na podstawie obrazków. Ale to tylko subiektywne stwierdzenie mojej Oliwki, która już jest książkowym molem a właściwie molikiem i nie ma u niej dnia bez książki. 



Jeśli i Wasze dzieci chciały by pomóc Kopciuszkowi poszukać przedmiotów, które zawieruszyły się w trakcie przygotowań do balu, albo Trzem Małym Świnkom, które podczas przeprowadzki pogubiły kilka rzeczy a może Dobrej Wróżce, która zgubiła swoją różdżkę w każdej bajce? To koniecznie zajrzyjcie na stronę Wydawnictwa Debit oraz ich fanpage . Jestem przekonana, że książka może być wyjątkowym prezentem pod choinkę, a może przy okazji zainteresują Was inne pozycję tego wydawnictwa. 



Jestem ciekawa czy znacie jakieś książki tego Wydawnictwa? I czy podobają się Wam ilustracje w "Co się kryje  baśniowej krainie"? Czekam na Wasze komentarze.

Buziaki dla Wszystkich 😘 
Kasia i Oliwka

piątek, 9 grudnia 2016

ŚWIĄTECZNE PROPOZYCJE OD WYDAWNICTWA MD MONIKA DUDA!!!

ŚWIĄTECZNE PROPOZYCJE OD WYDAWNICTWA MD MONIKA DUDA!!!
Witajcie Kochani!!!
Dziś zrobiło się u nas świątecznie i zimowo, a to wszystko za sprawą Wydawnictwa MD Monika Duda. Otrzymałyśmy zestaw książeczek i kolorowanek do recenzji (taki sam zestaw jest do wygrania w naszym konkursie mikołajkowym). 4 tomy "Nowe bajki na każdy dzień tygodnia" w świątecznej obwolucie oraz 4 zimowe kolorowanki.
Oliwcia bardzo ucieszyła się z takiej przesyłki, bo jak każde dziecko nie może się już doczekać Bożego Narodzenia i wszystko co jest z nimi związanie jest u niej teraz na topie. U mnie jakoś ta magia zniknęła, ale może radość córki z tego czasu sprawi, że i ja poczuję to wszystko na nowo.


Na początek kilka słów o wydawnictwie: Wydawnictwo MD Monika Duda powstało w 2004 roku, w swojej ofercie proponują mnóstwo tytułów dla najmłodszych czytelników, można tu znaleźć książeczki kartonowe, kolorowanki z naklejkami, łamigłówki oraz książki edukacyjne. Wydawnictwo posiada swój sklep internetowy, gdzie łatwo można przejrzeć ich całą ofertę.


"Nowe bajki na każdy dzień tygodnia" to 4 tomy pięknych opowiadań z morałem. W każdej książce znajduję się 7 bajek, po jednej na każdy dzień tygodnia. Bardzo podoba mi się taki pomysł, ponieważ, dzięki temu historie tak szybko się nie znudzą gdyż każdego dnia czytamy inną, a mając wszystkie części mamy do wyboru aż 28 bajek.


Książki są w twardej oprawie ze świąteczną obwolutą, muszę przyznać, że design okładki jest naprawdę piękny. Ale i środek książki potrafi nas zachwycić, za sprawą uroczych i barwnych ilustracji, potrafimy przenieść się w świat bajek razem z naszymi bohaterami. Czcionka jest dość duża, dlatego dziecko uczące się czytać bez problemu poradzi sobie z samodzielnym poznaniem opowiadań. 


A największym plusem tych książek jest treść bajek, każda uczy nas czegoś innego, każda przekazuję nam jakiś inny morał, dzięki czemu czytanie tych książek to nie tylko zabawa ale również i świetna nauka dla naszych dzieci. 
Jeśli chcecie dowiedzieć się co jest złotej szkatułce? Poznać Gwiezdnego Rycerza, Czarownice Kadaere, Pięknotkę czy Starego króla to koniecznie razem z dziećmi sięgnijcie bo te wspaniałe opowiadania.


Druga część naszego zestawu składała się z 4 kolorowanek "Zimowe kolorowanki, "Kolorowa zima", "Zima w kolorach" oraz "Koloruj zimą". W każdej książeczce znajduję się 30 kartek z pięknymi obrazkami do kolorowania. Tematyka związana jest oczywiście z zimą i Świętami Bożego Narodzenia. 


Istnieje możliwość wyrwania pojedynczej kartki, dzięki czemu gotowy obrazek dziecka możemy powiesić na lodówce (przynajmniej ja tak robię 😉). Kolorowanki zimowe to naprawdę mnóstwo zabawy i nauki dla naszych dzieci za niewielką cenę. 


Nam bardzo spodobały się propozycję od Wydawnictwa MD Monika Duda, myślę, że jest jeszcze kilka książek, które Oliwka chciałaby mieć w  swojej kolekcji. Barwne ilustracje, piękny design okładek, wysoka jakość wykonania oraz niska cena sprawiają, że szczerze polecam wam to wydawnictwo. Jeśli chcielibyście mieć takie same książki jak my to zapraszam na stronę wydawnictwa albo do udziału w naszym konkursie.


A czy ktoś z Was zna "Nowe bajki na każdy dzień tygodnia"? Wasze dzieci lubią w ogóle rzeczy związane z Bożym Narodzeniem? A jak tam u Was z tą magią Świąteczną, cieszycie się, że już nie długo Wigilia?
Jestem ciekawa Waszych opinii.

Buziaki/Kasia 😘

poniedziałek, 5 grudnia 2016

WIELKA KSIĘGA PRZYGÓD. KRAINA LODU!!!

WIELKA KSIĘGA PRZYGÓD. KRAINA LODU!!!
Witajcie Kochani!!!
Macie rodzeństwo? Jakie więzi są między Wami? Utrzymujecie stałe kontakty czy raczej Wasze relacje są oziębłe? Ja ze swoją siostrą jestem bardzo blisko, to moja najlepsza przyjaciółka i bratnia dusza, jestem w stanie oddać za nią życie i sprawić wszystko by była szczęśliwa, kocham ją z całego serca. Właśnie taką miłością darzyły się dwie siostry z książki, którą otrzymałyśmy od Wydawnictwa Egmont "Wielka księga przygód. Kraina lodu". Zapewne wielu z Was zna Anne i Else, księżniczki Arendelle, które są głównymi bohaterkami tej książki. 



"Wielka księga przygód. Kraina lodu" to 3 opowiadania o Annie i Elsie oraz ich przyjaciołach, spisane na 263 stronach. Pierwsza historia jest Wam, a pewnie bardziej Waszym dzieciom, dobrze znana z filmu Kraina Lodu. To właśnie w niej poznajemy lodową moc Elsy, strach, poświęcenie, przyjaźń i wielką miłość. Pozostałe dwa opowiadania to perypetie przyjaciół sióstr, w których poznamy bliżej zamek Arendelle, Olafa, Svena, Kristoffa oraz handel lodem. Każda z tych historii jest przepełniona humorem oraz wieloma emocjami.



Książka nie posiada żadnych ilustracji, ale może to i lepiej, bo dzięki temu dziecko podczas czytania, może samo, dzięki wyobraźni, tworzyć swoje kolorowe obrazki do tych historii. Za to okładka z pewnością przykuwa wzrok i zachęca do poznania tego co znajduję się w środku. Czcionka jest tak dopasowana, aby mogły ją czytać nie tylko dorośli ale również i dzieci. Dialogi oraz szczegółowe opisy sprawiają, że stajemy się częścią tych opowiadań i przenosimy do pięknego królestwa Arendelle.



Przyznam, że książka przypadła mi do gustu. Teraz każdego wieczoru przed snem czytam ją mojej córce, ponieważ bardzo lubi Anne i Else, a jak wiecie czytanie już od najmłodszych lat jest bardzo ważne dla naszych dzieci. A do tego czytanie tak pięknej historii jeszcze bardziej pozwoli na przeżycie niezapomnianej przygody oraz nauce tego co jest najważniejsze w naszym życiu.
Wiecie bardzo lubię historię Anny i Elsy, może to za sprawą tego, że sama mam siostrę i tak jak Ania, przeszłabym cały świat w najgorszej pogodzie aby tylko ją uszczęśliwić i pomóc jej odnaleźć miejsce na ziemi, które jak wiadomo jest w pobliżu mnie. Kraina lodu pokazuję nam, że w życiu mimo przeciwności losu zawsze trzeba walczyć o miłość, przyjaźń i swoją rodzinę. Nasz świat przepełniony jest każdego dnia złymi emocjami, problemami, kłopotami, dlatego pozwólmy czasami naszym dzieciom zatopić się w pięknej lekturze i zapomnieć o tym co złe. Mimo iż wiadomo, że takich księżniczek nie ma na świecie, a życie nie zawsze jest kolorowe i nie zawsze kończy się happy endem . Wspierajmy nasze dzieci w czytaniu i pomagajmy rozwijać ich wyobraźnie.


Dlatego jeśli jesteście ciekawi: Czy w zamku Arendelle straszy? Czy Olaf i Sven poradzą sobie w lodowym biznesie? Czy Elsie uda się okiełznać lodową magię? Czy miłość potrafi roztopić lód w sercu?, koniecznie musice razem ze swoimi dziećmi przeczytać "Wielką księgę przygód.Kraina lodu". Zapewniam Was, że absolutnie nie będzie to stracony czas i często będziecie sięgać po tą książkę. A jak wiadomo każdemu z nas przyda się odrobina magii nawet taka płynąca tylko z książki.



Jestem ciekawa czy zachęciłam Was do sięgnięcia po tą książkę? A może już znacie przygody Anny i Elsy? Lubicie tą bajkę? Jak uważacie czy warto czytać dzieciom tego typu opowiadania?
Jestem ciekawa Waszych opinii. 

Czekam na Wasze komentarze 
i przesyłam Wam buziaki 😘
Kasia 


poniedziałek, 31 października 2016

"Gregor i Kod Pazura" Suzanne Collins

"Gregor i Kod Pazura" Suzanne Collins
Witam!
Zapraszam serdecznie na recenzję "Gregor i Kod Pazura", niestety ostatnią część przygód Gregora.
Musze Wam przyznać, że nie mogłam się doczekać tej książki, chciałam ją przeczytać natychmiast, z drugiej zaś strony chciałam odwlekać to jak najdłużej, gdyż smutno mi, że to już ostatni raz kiedy Gregor zabierze mnie ze sobą do "Podziemia".


Wszyscy w Podziemiu robią, co mogą, by Gregor nie poznał Przepowiedni Czasu. Chłopiec podejrzewał, że jest w niej coś strasznego, lecz nie wyobrażał sobie, do jakiego stopnia: przepowiednia zapowiada śmierć wojownika. Teraz, gdy do Regalii zbliża się armia szczurów, a w mieście pozostały mama i siostra Gregora, wojownik musi odnaleźć w sobie siły, by bezpiecznie zaprowadzić rodzinę do domu i pomóc Regalianom się bronić. Los Podziemia leży w rękach Gregora, a czas płynie. Jest kod do złamania, tajemnicza nowa księżniczka, coraz silniejsza ciemna strona Gregora oraz wojna, która ma zakończyć wszystkie wojny.



Nie będzie przesadą jeśli powiem Wam, że ta książka była najbardziej oczekiwaną książką przeze mnie tego roku! A co za tym idzie? Wielkie oczekiwania, wymagania i strach przed rozczarowaniem.
Bałam się, że ta ostatnia część może przekreślić wszystkie moje pozytywne uczucia do całej "Kroniki Podziemia" .

Na wstępie, więc Wam powiem, iż ta ostatnia piąta część, jest zwieńczeniem całego dzieła Collins.

Otwieramy książkę i nie ma tu czasu na jakieś zbędne wprowadzenia, rozległe opisy. Fabuła rusza z kopyta od pierwszych stron. W podziemiu rozpoczęła się wojna ze szczurami, tak trudna dla obu stron walczących jak i dla samego wojownika z przepowiedni, który to ma poświęcić swoje życie w ostatecznym starciu.

Książkę już dawno przestałam postrzegać, jako książkę dla dzieci. Zdecydowanie to idealna lektura dla dorosłych czytelników, choćby dla tego iż Suzanne bardzo ciekawie podchodzi do tematu wojny, nie boi się stawiać pytań, czy takie działania w ogóle mają sens. Kto dał prawo do tego, aby siłą wymierzać sprawiedliwość, dlaczego nikt nie widzi, tego że wojna nigdy nie będzie dla żadnej ze stron wygraną? Przecież straty jakie ponoszą obie strony walczące, wykluczają słowo zwycięstwo! Bo nie można mówić o zwycięstwie tam, gdzie tyle stworzeń traci swoje życie.   A co się stanie jeśli w wojowniku zaczynają budzić się wątpliwości, co do słuszności wyboru stron, po których walczy?
Zamęt w głowie chłopca, racjonalne rozważania, sprawiają, że ta książka staje się ponad czasowa i można ją dopasować do każdej wojny, bez znaczenia czy trwającą w rzeczywistym świecie czy w imaginowanym podziemiu.

Co jednak się stanie gdy wszystkie przepowiednie, oraz sama postać Sandwicza zaczyna budzić wątpliwości? Jeśli ktoś siła odbiera upodobane sobie ziemię, robi wszystko aby zniszczyć określony gatunek, czy taka osobę można nazwać dobrą, godną wskazywania innym drogi? 
Jak pożegnać się, ten ostatni raz, ze wszystkimi drogimi nam stworzeniami, skąd ma znaleźć w sobie siłę chłopiec aby postawić wszystko na jedną kartę i poświęcić swoje młode życie w wojnie do której ma tyle wątpliwości?
Książkę czyta się z zapartym tchem i choć mam już trochę lat, wiele w życiu widziałam i przeżyłam, to przyznam Wam szczerze- momentami nie kryłam wzruszenia. No dobra, płakałam jak dziecko! 
W "Kodzie Pazura" wszystko układa się w jedną spójną całość, autorka wszystkie wątki z poprzednich części, przyjemnie ciągnie do końca, do wielkie finału, gdzie nic nie jest oczywiste, a zakończenie wojny tak zaskakujące, że po odłożeniu książki, jedynie co możemy powiedzieć to: "WOW"!

Serdecznie polecam Wam tą książkę jak i całą kronikę podziemia. Rzadko mam taką ochotę, że po przeczytaniu książki mogłabym ją przeczytać jeszcze raz. Tutaj nie będę ukrywać iż nie rozstawałabym się z przygodami Gregora.
Czy masz odwagę zejść do Podziemia z Gregorem ten ostatni raz?
Polecam i pozdrawiam.
Justyna

czwartek, 20 października 2016

Wywiad z Martą W. Staniszewską +wyniki konkursu!!!

Wywiad z Martą W. Staniszewską +wyniki konkursu!!!
Witajcie Kochani!!!
Dziś zapraszamy Was na wyniki naszego konkursu oraz wywiad z autorką "I obiecuje Ci miłość" Martą W. Staniszewską.


Wszystkie pytania były bardzo ciekawe. A teraz przedstawiamy odpowiedzi Pani Marty:

Ania Serafin

1. Pierwsze pytanie: Dlaczego akurat taka tematyka książek?

W życiu brakuje nam miłości i szczęścia, a romansem najłatwiej zaspokoić te potrzeby. Uwielbiam pisać o szczęściu innych bo to daje mi radość i nadzieję. Inne gatunki zostawiam specjalistom i prawdziwym pisarzom, ja mogę się tytułować autorem, co i tak jak na razie jest dla mnie obcym doświadczeniem.

2. Drugie pytanie: Czy wierzy Pani nadal w bajki z szczęśliwym zakończeniem?

Zawsze i niezmiennie. Właśnie dlatego piszę romanse. Bo to takie bajki, dla dorosłych i z dorosłymi problemami, ale kończące się z reguły dobrze.

 3. Trzecie pytanie: Gdyby mogło się spełnić Pani jedno, dowolne życzenie, jakie by ono było?

Mogłabym wyskoczyć z czymś w rodzaju: pokój na Świecie czy lek na raka (które nota bene są moimi marzeniami i gdybym mogła, na pewno wypowiedziałabym takie życzenie), ale jest to konkurs z pytaniami zatem wysilę wyobraźnię. Gdybym miała tylko jedno jedyne życzenie, to chciałabym, aby moja córka miała szczęśliwe życie, bo jej szczęście oznacza moje.


Tomek Karpiński

 1. Pierwsze pytanie: Dlaczego u Pani w książkach zawsze to mężczyźni są ci władczy, majętni, odważni itp, czy jako kobieta- pisarka, nie chciała Pani nigdy wykreować, silnej i lepszej od mężczyzny kobiety?

Mężczyźni uwielbiają tego typu pytania. Niby podchwytliwe ale odpowiedź na nie jest całkiem prosta. Nie uważam żeby mężczyźni byli lepsi od kobiet tylko dlatego ze są władczy majętni i odważni. Tak samo nie uważam aby moje bohaterki były słabą płcią w tym duecie. Kobiety mają być kobiece, mężczyźni męscy. Jesteśmy po prostu różni. Pytanie zatem do Pana co Pan rozumie poprzez silną kobietę? Czy kobieta opanowująca swoje żądze i emocje, walcząca o swoje szczęście i dbająca swojego mężczyznę to nie jest silna kobieta? A podsumowując, romas jest bajką, gdzie występuje księżniczka w wieży, rycerz i zły smok. Rycerz mógłby bać się smoków i przyjechać uratować księżniczkę na ośle i z kartonowym mieczem. Księżniczka mogłaby powiedzieć do niego: „Zenek, daj spokój, ten smok nie jest taki straszny. Daj miecz i przesuń się, a zobaczysz jak to się robi..., tylko że ja nie chciałabym czytać takich romansów.

 2. Drugie pytanie: Czy chciałaby Pani z którąś z bohaterek zamienić się miejscami w sferze łóżkowych klimatów?

Nie czuję takiej potrzeby. Uważam swoją strefę łóżkowych klimatów za wystarczająco satysfakcjonującą. Natomiast wszystkim nieusatysfakcjonowanym kobietom z całego serca życzę znalezienia swojego Wincenta.

3. Trzecie pytanie: Czy wszystkie sytuacje z książek i bohaterowie to tylko wytwory Pani wyobraźni, czy może jednak ktoś istnieje naprawdę, a sytuacje wyciągnięte są z Pani życia lub Pani bliskich?

W moich książkach zawieram mnóstwo sytuacji z życia. Zaobserwowanych lub doświadczonych. Które są moje, a które wymyślone, niech pozostanie moją tajemnicą.


Izabela Wyszomirska

1. Pierwsze pytanie: Tomasz i Wincent w "I obiecuję Ci miłość" to dwie sprzeczne postaci. Różni ich wszystko. Która kreacja z tych bohaterów była dla Pani większym wyzwaniem?

Myślę, że obaj byli tak samo trudnymi osobowościami do wykreowania. Moje czytelniczki piszą mi, że Wins jest ideałem. Czy ktoś wie jak wygląda ideał? Ja nie specjalnie, choć mogę się domyślać. Z draniem było odrobinę prościej, bo takich jak Tomasz jest wielu w koło. Zebrałam obserwacje i wyciągnęłam z nich kwintesencję złego męża. Myślę, że mi się prawie udało.

2. Drugie pytanie: W jednej z recenzji "I obiecuje Ci miłość" przeczytałam, że stworzyła Pani obraz kobiety uzależnionej od despotycznego męża, która jest przez niego poniżana. Ale Iza żyjąc w toksycznym związku nie jest ofiarą i sierotą, podejmuje próby obrony. Temat, jaki poruszyła Pani w swojej książce wciąż jest aktualny. Czy myśli Pani, że osoby, które mają u swojego boku takiego partnera jak bohaterka "I obiecuję Ci miłość", mogą znaleźć podpowiedź jak wybrnąć z takiego związku, albo jak coś w nim zmienić?

Przykro mi, ale nie sądzę żeby ktokolwiek mógł i powinien traktować moja książkę jako poradnik jak wyrwać się z toksycznego związku. Jest za to wiele tego typu pozycji na rynku i to do nich takie kobiety powinny zaglądać. Toksyczne relacje to coś, czego ja staram się unikać w każdym aspekcie swojego życia. Po prostu eliminuję toksycznych ludzi ze swojego otoczenia. To jedyna rada jaką umiem dać.

3.Trzecie pytanie: W "I obiecuję Ci miłość" zdecydowała się Pani na narrację trzecioosobową. Według mnie taka narracja pozwala na pewien obiektywizm. Ale czasami pierwszoosobowa narracja sprawdza się lepiej w romansach/erotykach. Dlaczego zdecydowała się Pani na taką narrację, czy była dla Pani pewnym dystansem do postaci, wydarzeń, emocji?

Początkowo książkę zaczęłam pisać w narracji pierwszoosobowej z czasem jednak zabrakło mi możliwości wprowadzenia do historii uczuć i przeżyć wewnętrznych innych bohaterów. Zmieniłam zatem całą narrację, tak abym mogła napisać historię z różnych punktów widzenia.


Monika Piotrowska-Wegner

1. Pierwsze pytanie: Znalazła się Pani na bezludnej wyspie. Bez jakiej książki nie wyobrażałaby sobie Pani tam życia?

Myślę, że nie umiałabym poradzić sobie z tylko jedną książką. Często to co czytam staje się moją ulubioną książką, aby za chwile zmienić się na miejsca z kolejną. Mam natomiast swój ulubiony film i jest to „Między piekłem a niebem” z Robinem Williamsem.

2. Drugie pytanie: Są słowa, których nadużywamy i takie, które nas niezwykle irytują. Jakie jest słowo, które samo się ciśnie Pani na usta, a jakie powoduje wystąpienie gęsiej skórki?

Nie przepadam za słowem zawsze. Generalizuje ono i zamyka pole do dyskusji. Nie wiem z jakich natomiast względów od zawsze :) lubię słowo kot odmieniane przez wszystkie przypadki. Koty są dla mnie wyjątkowymi stworzeniami. Zarówno te duże jak i małe.

3. Trzecie pytanie: Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?

Bardzo trudne pytanie, nie zakładając innych zmiennych. Ale jeśli rzeczywiście niebo by istniało, to mam nadzieję usłyszeć, że przeżyłam swoje życie przynajmniej na tyle dobrze, aby po odsiedzeniu paru tysięcy lat w czyśćcu wejść do Raju ;)


Iga Leska

1. Pierwsze pytanie : Skąd pomysł na tytuł?

W książce pada mnóstwo obietnic, części z nich bohaterom nie udało się dotrzymać, ale takie jest życie, zmusza nas do podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. Najważniejszą jednak obietnicą jest obietnica miłości. Choć wiem, że to niemożliwe, to chciałabym, aby taka obietnica nigdy nie ulegała dewaluacji.

2. Drugie pytanie Czy pomysł na okładkę jest Pani autorstwa?

Pomysł jest mój. Zdjęcie pomogła mi wybrać Kasia z blogu Kasik recenzuje za co bardzo jej dziękuję J Wykonanie wydawnictwa.

3, Trzecie pytanie Gdzie najlepiej się Pani pisze? W domu, na tarasie, nad morzem czy w górach?

Nie mam miejsca, za to muszę mieć nastrój. Muszę czuć się albo bardzo nieszczęśliwa albo wręcz przeciwnie. Cokolwiek to by nie było, musi budzić we mnie uczucia, które pragnę przelać na karty książki. Właściwie, jakby się tak zastanowić, to moje książki spełniają zadanie dziennika. Oczyszczają mój umysł z nadmiaru emocji i pozwalają żyć w szaro czarnej rzeczywistości przeplatanej tylko ochłapami różowego szczęścia rzucanymi łaskawie przez los.


Oblicza Rozy

1. Pierwsze pytanie: "I obiecuję ci miłość" to wyznanie z jednej strony bardzo romantyczne, a z drugiej (po)ważnie zobowiązujące, dające drugiej osobie pole do manipulacji. Czy Pani ma w sobie więcej pokory czy przekory?

Miłość generalnie zobowiązuje. Miłość jest trochę jak oswajanie, a jak to mawiał Mały Książę: „Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.” Kiedy więc kochasz i decydujesz się przyjąć miłość innej osoby, to od tej pory bierzesz odpowiedzialność za to, czy ta osoba będzie szczęśliwa.

A odpowiadając na pytanie o przekorę i pokorę: martwi mnie fakt iż właśnie uświadomiłam sobie deficyt obu z tych cech.

2, Drugie pytanie: O Pani książce zrobiło się głośno jeszcze przed oficjalną premierą. Z jednej strony to wielka radość, z drugiej już widać w sieci wiadomości od osób poszukujących powieści "do pobrania" (czyli zwykłej kradzieży). Jakie emocje towarzyszą Pani w związku z wydaniem "I obiecuję ci miłość"? Mam nadzieje, że więcej jest tych pozytywnych wrażeń :)

Przy trzeciej książce jest mi już tylko smutno, ale na szczęście jedynie przez krótką chwilę. Sama nie zmienię świata. Mogę za to spróbować edukować i to robię, tłumacząc moim znajomy co oznacza ściąganie z sieci. Kilku udało się przekonać, a to już sukces.

3. Trzecie pytanie: Jak Pani myśli, dlaczego literatura erotyczna zyskała tak dużą popularność, nie tylko za granicą? Przecież Polacy wstydzą się rozmawiać o seksie, są pruderyjni i wstydliwi. Czy to taki biblijny pociąg do rzeczy zakazanych? ;)

Wstyd jest elementem wychowania, a seks elementem życia. Nie możemy walczyć z naszą naturą, większość ludzi lubi i potrzebuje seksu, literatura erotyczna spełnia część z ich pragnień i potrzeb.


Dziękuję za wszystkie pytania. Mam nadzieję, że moje odpowiedzi choć odrobinę usatysfakcjonują Was i zaspokoją Waszą ciekawość. Gratuluję Pani Izabeli. Jak widać mam słabość do tego imienia ;)

My również dziękujemy wszystkim za wzięcie udziału w konkursie. A Pani Marcie dziękujemy za odpowiedzi i czas, który nam poświeciła. 
Pani Izabeli Wyszomirskiej serdecznie gratulujemy i zapraszamy do kontaktu z Panią Martą W. Staniszewską w celu odebrania nagrody. Osoby, którym nie udało się wygrać, serdecznie zachęcamy sięgnąć po książkę "I obiecuję Ci miłość" 



Buziaki/Kasia i Justyna :*

środa, 21 września 2016

Młodości szczęśliwa Zdzisław Brałkowski

Młodości szczęśliwa Zdzisław Brałkowski
Witam Was!
Zapraszam dziś na recenzję książki "Młodości szczęśliwa" Zdzisława Brałkowskiego. Książkę otrzymałyśmy od Wydawnictwa Psychoskok.


„Młodości szczęśliwa” to pierwsza część cyklu opowiadań “Zza zasłony wspomnień”, których autorem jest Zdzisław Brałkowski. Książka składa się z kilkunastu rozdziałów, z których każdy oscyluje wokół jakiegoś bardzo ciekawego wydarzenia, ewentualnie dłuższego wątku z życia autora. Już same tytuły rozdziałów wskazują, iż fabuły tych opowiadań umiejscowione są w okresie dzieciństwa i szkolnej młodości. W książce widzimy następujący chronologiczny układ kolejnych rozdziałów: Kolonie, Pożar, Podchody, Lekcja geografii, Nauczyciel ma zawsze rację!, Maderacy, Nago, Ruskie przyszli!, Egzaminy wstępne, Profesor Dzik, Wranglery, Pan Czterdziestka, Egzamin dojrzałości.

Spójrzmy na jeden z rozdziałów - “Wranglery”. Tutaj autor wspomina czasy, gdy porządne, dżinsowe, zachodnie spodnie można było kupić tylko w Peweksie za dolary (lub bony). Spodnie takie stanowiły dobro luksusowe, dostępne wyłącznie dla nielicznych, czym można było szpanować i wyróżnić się w tłumie innych nastolatków. Zdzisław, aby mieć takie spodnie, przez prawie miesiąc pracował jako sezonowy ochotnik w Zakładzie Zieleni Miejskiej i dźwigał ciężkie betonowe bloczki, dzięki czemu mógł u cinkciarza wymienić złotówki na bony. Cały miesiąc pracował na jedne spodnie. Tak kiedyś było. Dziś nie do pomyślenia, jako że takie spodnie to kilka godzinówek. 

Zdzisław Brałkowski przepracował kilkadziesiąt lat, najpierw w fabryce, później wychowując i ucząc młodzież. Jego wspomnienia są skarbnicą, z których zaczął czerpać kilka lat temu, kiedy rozpoczął przygodę z literaturą. W 2015 roku ukazała się jego pierwsza powieść „Syberia, inny świat”. Oprócz wspomnień, pisze również poezję, zwłaszcza lżejszej kategorii - limeryki i fraszki, satyrę, teksty piosenek. Część z utworów ukazała się w almanachu „Fraszki i słowne igraszki” w 2015r. oraz w autorskim tomiku „Fraszki, limeryki i inne żarciki” w 2016.


(...)"Dzieciństwo i młodość.
Początek osobistej linii istnienia na najpiękniejszym ze znanych nam światów.
Lata, które w większości wspomina się z przyjemnością, zapominając o tym, co było złe.
To naturalny proces.
Podświadomość chowa w najtajniejsze zakątki naszego umysłu wszystko,
co zakłóciłoby wspomnienia z tego okresu jako czasu niefrasobliwego życia."(...)
 Książka napisana jest niezwykle lekko i zabawnie, często z przymrużeniem oka.
Idealna dla tych którzy chcieli by powrócić choć na chwilę do lat 60-70, lub idealna dla tych, którzy chcieliby poznać jak w tamtych czasach wyglądała szkoła, jakie marzenia miała młodzież. Z czym niegdyś ludzie musieli się zmagać.
W tle tej książki przewija się historia Polski, świata oraz miasta Grudziądz, jednak przekazane jest to w taki sposób, aby nie zanudzić czytelnika.
Lektura tej książki była dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem, gdy połączy się to z opowieściami moich rodziców, starszych znajomych i zestawi z obecnym życiem.
Denerwuje Was czasem, gdy wasi rodzice, ciotki, babcie, mówią "za naszych czasów..." albo "Wy to macie życie prostsze niż my za młodu..." Na pewno, każdy z nas słyszał choć raz coś takiego. Po tej jednak książce muszę Wam przyznać, że kiedyś na pewno było inaczej. Czy w naszych czasach jest łatwiej, hmm z tym trudno mi się zgodzić. Wydaje mi się, że młodym ludziom, bez względu na lata spędzone w Polsce, bywa ciężko. Głowa pełna marzeń, buzujące hormony i nie wszystko takie proste, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało.

Nago*
Koleżanka z siódmej klasy 
zapragnęła trochę kasy. 
Rzekła - zrzućcie się na dychę, 
a ujrzycie inną Krychę. 
Stanę nago wprost przed wami. 
O, zgrzytacie już zębami... 

Cała dycha?! Forsy kupa... 
Zdobędziemy ją po trupach. 
Już hormony w nas buzują, 
już moniaki się znajdują. 
Dycha w czapkę nazbierana. 
Będzie sesja rozbierana! 

Jako rzekła, Krycha przyszła 
i za węgieł z nami wyszła. 
- Dychę macie? - Stawaj! Mamy! 
Nie udawaj wielkiej damy! 
Co umowa to umowa. 
Tylko nie kręć coś od nowa. 

Krycha aż się uśmiechnęła. 
Z krzaka kijek wyciągnęła, 
napisała "go" na piachu 
i stanęła tam bez strachu. 
Niech ją kule! Na "go" stoi! 
Tak postąpić nie przystoi! 

Lecz umowa to rzecz święta. 
Kasa z czapki wnet wyjęta 
i już zmienia właściciela. 
Wzięła forsę ta przechera. 
Całą dychę! Nie za frico 
Wystąpiła przed publiką. 
- - - - - - - 
Taki morał z tej powiastki - 
nie wyskakuj szybko z kaski. 
Nie zakupuj w worku kota, 
bo kot może być niecnota. 
Gdy masz na co nieco chętkę, 
sam rozbieraj... delikwentkę.

Serdecznie polecamy wszystkim lekturę książki "Młodości szczęśliwa" tym bardziej, że jesień już się zbliża wielkimi krokami i warto znaleźć coś co umili nam szare i długie wieczory, a ta książka będzie idealnym lekarstwem.
Polecam i pozdrawiam
Justyna.

czwartek, 8 września 2016

"Droga do przebaczenia"- Katarzyna Łochowska

"Droga do przebaczenia"- Katarzyna Łochowska
Witajcie kochani!
Z przyjemnością chciałybyśmy ogłosić, że wraz z siostrą objęłyśmy patronatem medialnym, "Drogę do przebaczenia" Katarzyny Łochowskiej.
Pierwsza cześć niezwykłych przygód dziewczyn z Ukojenia, znajdziemy w książce "Droga do Ukojenia". Recenzję pierwszej części możecie znaleźć TU.
W pierwszej części wszystko opisane jest z perspektywy przebojowej Katarzyny Malinowskiej, zaś w drugiej części poznajemy Ukojenie i wszystkie przygody widziane oczyma Julity Miecznikowskiej.

W Ukojeniu zima ustępuje wiośnie, wszystko budzi się do życia, wraz z mieszkańcami uroczej, polskiej wsi.
Julita Miecznikowska wiedzie bardzo spokojne, ułożone życie, dziewczyna poddała się dobrze znanej rutynie, związanej z pracą w przedszkolu. opieką nad jej małym, zagraconym domkiem i ulubienicy Panny Kici. Nie przywiązuje ona wielkiej uwagi do swojego wyglądu, zawsze wybiera praktyczne ubrania i wcale jej nie przeszkadza, że przedpotopowe sukienki już dawno wyszły z mody.

"(...) – Oj, ty tego nie zrozumiesz! Jesteś zbyt... – zawahała się, patrząc na moją rozgniewaną twarz – poprawna, ułożona, staroświecka. Wybierz sobie!(...)"

Rude włosy i wciąż opadające z nosa okulary, dają jej poczucie odizolowania się od innych ludzi. Do swojego świata dopuściła jedynie przyjaciółki i swojego brata Rafała, kocha go i obdarzyła bezgranicznym zaufaniem, kompletnie nieświadoma tego jaki z niego jest gagatek i jaki zgotuje jej niebezpieczny okres w jej życiu.
 "(...)Uśmiechnąłem się pod nosem, powoli sącząc mocną, czarną kawę. Mogłem się założyć, że Ukojenie jeszcze nigdy nie doświadczyło tego, co miało nastąpić.(...)"
"(...)Usłyszałam mrożący krew w żyłach dźwięk i aż przykucnęłam z przerażenia. Miałam wrażenie, że jakiś duch zstąpił z zaświatów, by mnie straszyć. Włoski w jednej chwili stanęły mi dęba i bałam się odwrócić, by nie znaleźć się oko w oko ze zjawą. A może to zamach na moje życie?(...)"

Pewnego dnia, w domu Julitki pojawia się w jej brat Rafał- zwany bawidamkiem, wręcza tajemniczą kopertę i każe jej nie otwierać pod żadnym pozorem. Oznajmia, że teraz mogą dziać się dziwne rzeczy w Ukojeniu i może stać się niebezpiecznie. Widać, że chłopak nie żartuje i na potwierdzenie jego słów świeci ogromną śliwą pod okiem. Wpadł w niezwykłe tarapaty i wciąga w to wszystko własną siostrę, narażając ją przy tym na niebezpieczeństwo. Spokojny świat Julitki zawisł na włosku- to było jasne, tylko w co wpakował się Rafał i jakie przyniesie to konsekwencje?
Niedługo po tych wydarzeniach, Julitę odwiedza kolejny niespodziewany gość, który grozi dziewczynie bronią i uświadamia, że jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Z opresji może jedynie wybawić ją powrót brata, który niestety postanowił chwilowo zniknąć z powierzchni ziemi.
Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że nie jest jeszcze gotowa na śmierć i jest wile rzeczy które chciałaby zmienić w swoim życiu.

"(...)Zostałam sama ze smutkami i wtedy zdałam sobie sprawę, że moje życie w ogóle nie miało sensu. Miałam jedynie kota, którego w dodatku zaniedbywałam. Brat kochał pieniądze bardziej od własnej siostry, a koleżanki miały już swoje rodziny. Ja byłam starą panną z wredną kocicą. Dodatkowo miałam całą górę pragnień oraz smutków, którymi w końcu mogłam się upajać do śmierci. I to w dodatku usranej.(...)"
Okazuj się, że Ukojenie skrywa bardzo wile sekretów, a pozornie spokojni i bezbronni ludzie na wsi, wcale nie są nudni i tacy bezbronni.

Z przyjemnością znów czytałam perypetie tych szalonych dziewczyn z Ukojenia. Afera ślimakowa z poprzedniego tomu nic ich nie nauczyła i śmiało i z pełną premedytacją, pozwalają sobie wpadać na kolejne, szalone pomysły.
W tej części goszczą: gangsterzy, narkotyki, kradzież samochodu, tajemnice, dobrze nam znana wiedźma, niespodziewane ciąże, niezwykłe metamorfozy naszych bohaterów, motor, przystojniak, znikniecie Rafała i magiczna stodoła Malinowskich. I to wszystko w jednej książce? Pewnie pomyślicie, że z tego misz- maszu nie może wyjść nic dobrego? Oh kochani,nic bardziej mylnego!
Nasza ukochana pisarka znów raczy nas lekką, bardzo zabawną historia, od której ciężko się oderwać. Nie brak w niej zaskakujących wątków, dynamicznej fabuły i sytuacji, które rozbawią nas do łez.
"(...)– Nie wrzeszcz na niego, tylko porozmawiaj z nim! – bąknęła Iza w przypływie nagłego oświecenia. – Chłopina pewnie drży na samą myśl, że musi wejść do łóżka, w którym czeka na niego wyszczekana ciężarówka.(...)"
Jeśli jesteście ciekawi co nowego będzie się działo u naszych rezolutnych dziewczyn z Ukojenia, dowiedzieć się jaka magia kryje się w stodole Malinowskich, co ukrywa wiedźma, to koniecznie przeczytajcie ta książkę!
"(...)– Przecież ci mówiłem – mruknął Wiktor, nie ruszając się ani o milimetr. – Nie wszystko jest takie, jakie się wydaje na początku.(...)"
Może wydawać się, że wydarzenia w tej wsi są lekko naciągane, a fabuła raczej niewiarygodna, ale czy właśnie nie taka powinna być książka? Nieprzewidywalna, zaskakująca, zabawna i zapadająca w pamięć? Jak dla mnie "Droga do przebaczenia" to idealna książka umilająca wieczory i pozwalająca na oderwanie się od szarej rzeczywistości.

Chciałybyśmy życzyć Katarzynie Łochowskiej dalszej weny twórczej, aby nigdy nie zabrakło jej czasu i pomysłów na pisanie kolejnych cudownych przygód bohaterów. Mamy cichą nadzieję, że to nie ostatnia część przygód przyjaciółek z Ukojenia i że będziemy miały okazję poznać to urocze miejsce, widziane oczami każdej dziewczyny, z osobna.
Serdecznie polecamy Wam jaki "Drogę do Ukojenia" tak i "Drogę do przebaczenia" jako niezwykłe przyjemne i zabawne lektury.
Pozdrawiamy
Kasia i Justyna

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

"Droga do Ukojenia" Katarzyna Łochowska

"Droga do Ukojenia" Katarzyna Łochowska
Witajcie!
Dziś chciałabym zaprosić Was, na recenzję książki, przy której już dawno tak dobrze się nie bawiłam.
Niektóre sytuacje z książki rozbawiły mnie do łez.

"Droga do Ukojenia" to historia trzydziestoletniej pisarki, która po trudnym małżeństwie i rozwodzie, wraca do rodzinnego domu, mieszczącego się w wiosce o nazwie Ukojenie.
Spokojna wieś, wraz z pięknymi pejzażami, ma ukoić szargane nerwy i życie Kasi. Nasza bohaterka książki, nie ma pojęcia co zrobić ze swoim życiem, gdy straciła swoją zdolność do pisania książek, a ojciec uparł się, aby zrobić z niej przykładną gospodynię na gospodarce. Wszystko idzie na opak i pewnie gdyby Kasieńka, miała gdzie uciec, to ponownie porzuciłaby rodzinne strony.
W wiosce jednak poznaje cztery kobiety, a ich wspólna znajomość, powoli przeradzająca się w przyjaźń, przynosi Ukojeniu wiele uśmiechu i radości.

"(...)Odetchnęłam głęboko i lekko uśmiechnęłam się pod nosem. Poczułam, jak spokój spływa na moją duszę i już wiedziałam, dzięki czemu zyskałam równowagę. Przecież to Ukojenie, gęste lasy, zielone łąki, kolorowe zboża i czyste powietrze. Jak widać, nazwa zobowiązuje(...)."

To jednak nie jedyni mieszkańcy uroczej wioski, których poznaje Kasia. Wybierając się po jabłka na szarlotkę, młoda Malinowska poznaje Pana Niedźwiedzia, młodzi od pierwszego spojrzenia zapałali do siebie... nienawiścią, przynosząc nam czytelnikom, wiele uśmiechu. Po nieprzyjemnej kąpieli z rąk Niedźwiedzia, Kasia poprzysięga zemstę i utarcie nosa temu gburowi. co postrach we wsi sieje.
Oh ile miała zabawy, czytając jak "Wielka Piątka"  pod wpływem konopczyńskiego wyrobu, wyruszyła na tajną misje, aby rano na kacu, nic nie pamiętać!
Jednak młoda Malinowska, przecież jest stanu wolnego, a tatuńcio pragnie ją teraz odpowiednio wydać, na nieszczęście Kasi, amantów do żeniaczki nie brakuje.


"(...)– A to taki prezent przedślubny i jeszcze mom cztery świnie.
W koszyku się coś poruszyło, a ja spojrzałam na niego jak na jadowitego węża. Jezu, prosiaka mi dał jako prezent zaręczynowy!(...)"

Z biegiem czasu i kolejnymi, równie zabawnymi sytuacjami, dziewczyny się do siebie zbliżają i obdarowują przyjacielską miłością. Gdy jednej dzieje się krzywda, reszta staje w jej obronie. Choć osobno każda z nich wydaje się być kruchą, z wypełnionym bagażem życiowymi problemami, to razem, są niezwyciężone i mogą zrobić dosłownie wszystko, nawet odprawiać gusła w środku nocy, tylko po to by pomóc drugiej.

"(...)– Proszę pamiętać, że każdemu należy się druga szansa – powiedziałam, choć nie byłam pewna, do kogo są skierowane moje słowa. – Ale jeśli się kogoś kocha to i trzecia także nie zawadzi. Natomiast czwarta… czwarta będzie już ludzką głupotą.(...)"

Gdy potrzebują się wypłakać i wyżalić, zawsze znajdą dla siebie czas. Aż chciałoby się dołączyć do ich paczki!
Kasia mimo uzyskania świetnych przyjaciółek, musi jednak poskładać swoje życie i zająć się własnymi problemami. Czy to się jej uda i jaką cenę za to zapłaci? Przekonajcie się same!

Kochane kobietki, jeśli chcecie się dowiedzieć, czy dziewczynom uda się wydoić byka, jak skończy się potyczka z baranem, czy Kasi uda się z Niedźwiedzia zrobić misia i o co chodzi z "afera ślimakową"? To koniecznie przeczytajcie tą książkę, ja Wam gwarantuje, że będziecie się przy niej świetnie bawić!
Jednak ta książka, to nie tylko beztroskie zabawne sytuacje, to również książka o trudach codziennego życia, o zmaganiach o lepsze jutro i walce o własne marzenia. Czasem to co niemożliwe staje się prawdą, a za chwile radości czasem trzeba nam zapłacić najwyższą cenę.

"(...)– Zostań – szepnęłam, wyrażając tym całą swoją udrękę i rozpacz. W momencie, gdy wciągnął mnie na swoje kolana, wiedziałam, że przyjdzie mi za to słono zapłacić. Moimi łzami.(...)"

W życiu każdej kobiety, przychodzi taka chwila, że dzieli ludzi na dwie kategorie: na tych z którymi chce się napić i ci, z których powodu musi się napić. Kasia w "Drodze do Ukojenia" o tym z pewnością się przekona.

Koniecznie przeczytajcie tą książkę, bo naprawdę warto, a już niebawem, gdy ukaże się druga jej część, będziemy miały dla Was niespodziankę!
Serdecznie polecam
Justyna
Copyright © 2016 Siostry Dają Radę , Blogger