Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IUVI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IUVI. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 października 2018

"Normalni inaczej" Tammy Robinson

"Normalni inaczej" Tammy Robinson
Witajcie!
Dla mnie to lato było dość zabiegane, mało czasu miałam na chwilę tylko dla siebie.... Znaczy tak naprawdę, mało czasu miałam na wszystko :D  Nie poddałam się jednak i znalazła chwilę na przeczytanie książki "Normalni inaczej" Wydawnictwa IUVI. Dlaczego mając tak mało czasu wybrałam akurat tę książkę? Po częstych odwiedzinach mojej rodziny, którą również uważam za normalną "inaczej" :D skusił mnie właśnie ten tytuł i powiem wam szczerze, że spodziewałam się po nim zupełnie czegoś innego.


Świat nie zawsze jest sprawiedliwy, ba prawie nigdy nie jest! Jedni wychowują się w kochanych, opiekuńczych rodzinach, pełnych miłości, zrozumienia i wsparcia, a niektórym nie jest to niestety dane.
Poznajcie dwójkę młodych ludzi, którym nie było dane dorastać w szczęśliwym domu i łatwej rzeczywistości.
Maddy wszystko musi mieć poukładane, każdy jej dzień funkcjonuje wedle ścisłego harmonogramu, tam nie ma miejsca na niespodzianki i spontaniczność. Każda zmiana mogłaby źle wpłynąć na jej autystyczną siostrę Bee. Dziewczyna od najmłodszych lat czuje się w obowiązku opiekowania się swoją rodziną, czyli mamą i Bee. Całe własne życie uporządkowała rutynie, aby wspierać mamę, która umówmy się, delikatnie mówiąc czasem, sama zachowuje się jak nastolatka, a nie jak matka. Dzięki historii Maddy, możemy poznać życie codzienne ludzi, którzy borykają się z odpowiedzialnością za członków rodziny objętych autyzmem. Nasza bohaterka nie wie już co to wstyd. Musiała się go wyzbyć przy siostrze, która nic sobie nie robi z nietykalności cielesnej innych ludzi, a empatia jest jej zupełnie nieznana. Wielokrotnie Bee w publicznej toalecie otwierała drzwi, klepie w pośladki pielęgniarki, powtarza tylko słowa zasłyszane w bajkach, w najmniej odpowiednim momencie. Nie wygląda to na prostą codzienność, prawda? Ale Maddy kocha swoją siostrę nad życie i nie wyobraża sobie codzienności bez niej.


Albert jest cichym i spokojnych chłopakiem. Choć jego uroda mogłaby zachwycić większość dziewcząt, to zawsze trzyma się z boku i żyje marzeniami, o ucieczce i serfowaniu z dala od domu. Nie można się jednak temu dziwić, bo jak być pewnym siebie młodym człowiekiem, jeśli codziennie własny ojciec uświadamia mu, że jest jego największym rozczarowaniem? Pewnie się zastanawiacie co na to mama? Ojciec Alberta jest typem autorytarnym, całą rodzinę trzyma w zastraszeniu i uważa, że ma na to świtę prawo, przecież jest policjantem. Po ciężkiej służbie każdego dnia jego największą rozrywką jest pastwienie się na młodszym synu i pokazywaniu mu, jak jest nic niewart. Czy go bije? Nie! Niestety człowiek bardziej potrafi zranić drugiego człowieka słowem, a niżeli pięścią. 
Brat Alberta to natomiast duma tatusia, grubas, który ciągle żłopie piwsko, nie szanuje swojej żony i jedynie co umie dobrze robić, to jedno dziecko za drugim, ku rozpaczy własnej żony.
Czy osoba z duszą marzyciela, niezwykłą empatią i dobrocią serca, może normalnie funkcjonować w takiej rodzinie? Myślę, że odpowiecie na to sami.


Co się stanie, gdy dwoje młodych ludzi z zupełnie innych "patologicznych" rodzin, spotkają się? Albert za punkt honoru obiera sobie, rozbawienie i lepiej poznanie Maddy. W zupełności nie przeszkadza mu, iż dziewczyna, ciągle chodzi ze swoją chorą siostrą. Każde ich spotkanie przynosi dużo śmiechu i dziwnych sytuacji z udziałem Bee.
Choć Maddy za wszelką cenę broni się od uczucia, które się między nimi rodzi, to nie ma wyjścia, w końcu ulega urokowi chłopaka i poznaje nowe oblicze miłości. Ta miłość nie wynika z obowiązku, z troski i strachu. Jest nieprzewidywalna, ciepła, egoistyczna i przeznaczona jedynie dla dwójki ludzi.

Uczucie, które miedzy nimi się zrodziło, wcale nie jest proste. Miłość niesie ze sobą, jak i cudowne chwile, tak i strach i wyrzeczenia. Albert przed spotkaniem Maddy marzył o jak najszybszym wyjeździe z kraju, gdzie mógłby całymi dniami serfować, założyć szkółkę dla młodych serwerów i wreszcie czuć się wolny i wartościowy, z dala od domu, wolny na falach.
Madyy zaś nie wyobraża sobie, aby mogła swoje życie układać gdzieś z dala od siostry. Sama zrezygnowała ze swej pasji fotografa tylko dlatego, aby nie zmieniać rutyny dnia codziennego siostry. Ona musi być przy niej zawsze, bez względu na wszystko.
Czy można to wszystko pogodzić ze sobą?
Ich wzajemna bliskość, zrozumienie i wzajemne wsparcie sprawia, że życie codzienne staje się bardziej znośne. Marzenia, choć muszą ulec modyfikacji, to teraz są bardziej realne a niżeli wcześniej.
Łączy ich prawdziwe, piękne uczucie. Pewnie powiecie, że taka miłość, która istnieje tylko w filmach i książkach? Tak, właśnie taka ;) Macie całkowitą rację, co jeśli jednak Wam powiem, że i u nich życie to nie jest bajka?
W pewnym momencie jedno z nich traci możliwość, na realizację marzeń i planów. Czasem dzieje się coś zupełnie nieprawdopodobnego i niszczy wszystko.
Co za tragedia spotkała tych dwoje ludzi, w na pierwszy rzut oka banalnej historii? Musicie przeczytać tę książkę i dowiedzieć się sami ;)


Naprawdę polecam tę książkę i w tajemnicy Wam powiem, że już dawno tak nie płakałam przy książce, która miała być jedynie lekką historią o miłości.

Polecam Justyna.



wtorek, 19 czerwca 2018

"Ostatni Namsara" Kristen Ciccarelli

"Ostatni Namsara" Kristen Ciccarelli
Cześć kochani!
Dawno u nas nie było propozycji książki dla starszych czytelników. Nadrabiamy straty i przychodzimy do Was z idealną propozycją, na te piękne, ciepłe wieczory.

Na początku był Namsara – zrodzony z nieba i ducha – który wszędzie, gdzie się pojawił, przynosił miłość i śmiech. Lecz gdzie jest światło, tam musi być ciemność. Dlatego była też Iskari – zrodzona z krwi i blasku księżyca. Niszczycielka. Przynosząca śmierć.

Oto legendy, na których wychowała się Asha, córka króla Firgaardu. Opowiadano je szeptem, a ona słuchała z zapartym tchem, zafascynowana zakazanymi bohaterami z przeszłości. Jednak dopiero kiedy sama stała się najbardziej zaciekłym, budzącym postrach pogromcą smoków, przyjęła rolę następnej iskari – samotny los, który sprawił, że Asha czuła się jak broń w cudzych rękach, a nie dziewczyna.
Asha walczy ze smokami i przynosi ich głowy królowi, lecz żadne z tych trofeów nie jest w stanie jej uwolnić od więzów obowiązku: ślubu z okrutnym komendantem, człowiekiem, który zna prawdę o jej naturze. Gdy Asha dostaje szansę uwolnienia się w zamian za zabicie najpotężniejszego smoka w Firgaardzie, odkrywa, że stare opowieści mają w sobie więcej prawdy, niż mogła się spodziewać. Z pomocą przyjaciela – niewolnika służącego jej narzeczonemu – Asha musi zrzucić z siebie pancerz iskari i otworzyć serce na miłość, światło i prawdę, którą przed nią zawsze ukrywano.
źródło opisu: http://iuvi.pl

Co sprawiło, że w ostatni moim zabieganym świecie, sięgnęłam za tą książkę?  To oczywiste! Kocham książki fantasy, które pozwalają mi się oderwać od szarej rzeczywistości i ta okładka. No po prostu bajeczna okładka, od razu wpada w oko i aż nie można się powstrzymać, aby zacząć ją czytać.
Piękne wydanie, wielkie brawa dla wydawnictwa!

Na początku książki, przyznam szczerze, ciężko było mi się w niej odnaleźć.
 Waleczna, twarda Asha, której sensem życia jest zabijanie smoków, pomszczenie swoich blizn i naprawienie dawnych krzywd, które sprowadziła na królestwo. Stare opowieści są niebezpieczne. Niewolnicy nie mogą swoim panom patrzeć w oczy, ba oni nawet ich nie mogą dotknąć. Służą wiernie swoim panom jak pieski z obrożami na szyi.
 Tylko rodzina królewska jest wolna.
 Czy jednak na pewno?

 Nasza bohaterka, która budzi strach i odrazę, wśród ludu jej ojca i mimo nazwy "nosząca śmierć" nie jest wolna. Jest takim samym sługom, jak i niewolnicy. Niestety jest nieświadoma swojej uległości. Bez wytchnienia przynosi głowy smoków swemu ojcu- smoczemu królowi, który puchnie z dumy z potwora, który stworzył. Żywe narzędzie do zabijania, niebezpieczne, bezwzględne, szybkie i nieustraszone.
Tak... Dobrze widzicie, dla króla Iskari nie była córką z uczuciami i pragnieniami, była jedynie potworem, stworzonym na potrzeby króla.
Miłość i posłuszeństwo dziewczyny do ojca nie pozwalało jej na niesubordynację. Wciąż utwierdzano ją w przekonaniu, że to ona osiem lat temu, sprowadziła smoka, który spalił pół królestwa, zabijał całe rodziny i poparzył jej ciało, pozostawiając okropne blizny szepczące jej twarz. Przyniosła hańbę królestwu, wymykała się z pałacu, aby opowiadać zakazane stare historie, które zabiły jej matkę. Stare opowieści były niebezpieczne dla opowiadających i dodające siły i magii smokom.
Trzeba było więc wybić wszystkie latające istoty, aby odkupić swoje winy, a głowy przynieść przed oblicze króla, aby wciąż czuł z niej dumę, być może kiedyś ją też w zamian za to pokocha.
Świat Ashy jednak miał się niebawem odmienić. Miała poślubić komendanta, okrutnego i bezwzględnego człowieka. Król obiecał mu jej rękę w momencie, gdy Kozu- pierwszy smok, zabił jego rodziców.
Ojciec wie, że Asha nie chcę wychodzić za mąż, tak więc dobrodusznie znajduje rozwiązanie dla córki i prosi ją, aby upolowała ostatniego smoka, przyniesione jego serce, zerwie obietnicę zaślubin.
Co stanie się, jednak gdy ostatni smok, największy wróg Iskari nie straci życia?
Co, jeśli okaże się, że pradawne legendy nie są śmiercionośne, a najbliższa osoba okaże się mordercą i oszustem? Do jakich czynów posunie się zdradzona wojowniczka?
Czy można pokochać potwora z bliznami? Czy wrogowie mogą stać się sojusznikami?
Chcecie się dowiedzieć, jak może odmienić się życie naszej bohaterki?
To koniecznie przeczytajcie tę książkę.
Jest niezwykle zaskakująca, szybka zwarta akcja sprawia, że czytelnik nie może się od niej oderwać. Wielkie pokłony dla pisarki, za niezwykłe dopracowanie i pomysł na pradawne legendy, są pouczające, magiczne i zapadają w pamięć.
To, co na początku książki wydaje nam się nieprawdopodobne i niedopracowane, nabiera znaczenia i innego obrotu wraz z przeczytaną każdą kartką.


Rodzące się uczucie miłości, opisane jest w sposób niezwykle delikatny i naturalny. Czyta się tę wybuchową mieszankę: akcji, romansu, legendy i fantasy niesamowicie dobrze!
Szczerze polecam Wam tę książkę, jest warta zatracenia.
Skutecznie oderwie od rzeczywistości, wzruszy, zaskoczy i nie raz na skórze pozostawi gęsią skórkę.
Dreszcze murowane!

Nie czekajcie ani minuty dłużej, jeśli spodobała Wam się ta recenzja, to książka Was zachwyci.

Polecam Justyna.





poniedziałek, 6 listopada 2017

"Na krawędzi wszystkiego" Jeff Giles

"Na krawędzi wszystkiego" Jeff Giles


Dzień dobry kochani!
Dziś zapraszam Was na recenzję niedawno przeczytanej książki, "Na krawędzi wszystkiego" Jeffa Gilesa, to bardzo ciekawa książka, przy której miło spędza się długie jesienne wieczory.


Ta książka pokazuje nam, że czasem jedno zdjęcie, wrzucone nierozmyślnie na instagram może przysporzyć nam nie lada kłopotów! Czasem, niektóre wspomnienia chwil powinniśmy zostawić wyłącznie dla siebie.
Jeśli znudziły Wam się historie romansów z nie z tego świata, nudzą was już wampiry, wilkołaki i upadłe anioły, ale wciąż lubicie niestandardowe, fantastyczne postacie? To właśnie ta książka jest idealna dla was.


Niezwykła historia nastolatki Zoe, której w życiu nie było lekko. Jej ojciec niedawno uległ wypadkowi w jaskinie, w którym stracił życie. Zoe i jej rodzinie świat się zawalił na głowę.
Młoda dziewczyna wydaje się nie poddawać i nie nudzić, no bo jak to możliwe, gdy się ma 17 lat, brata z ADHD, zwariowaną matkę wegankę i niebanalną przyjaciółkę? Niezła kombinacja prawda?
Zoe jest bardzo ciepłą i sympatyczną postacią, pomimo żalu, który nosi w sobie po utracie ojca.


Śnieżna okładka jest idealnym zaproszeniem do rozpoczęcia tej niezwykłej historii, tym bardziej że wszystko się zaczyna, w pewną śnieżną noc, gdy śnieżyca zapanowała nad miasteczkiem, a młodszy brat miał wyjść z psami na podwórko, na jedną malutką chwilę. Pogoda staje się coraz bardziej niebezpieczna, temperatura raptownie spada.... a Jonah zniknął! Zoe uparcie szuka brata, choć nie dopuszcza do siebie myśli, że mogło mu się coś stać, z każdym kilometrem, spędzonym na poszukiwaniach, zaczyna wpadać w panikę. Zmrok zaczyna już zapadać, co utrudnia poszukiwania, jest tak zimno i mroźno, że brocząc przez śnieg, dziewczyna czuje się jakby powietrze, było ostre jak żyletki. Gdy nadzieja zaczyna ją opuszczać, odnajduję brata uratowanego i ogrzanego przez ich dwa psy.
Wystarczy teraz tylko znaleźć schronienie, doczekać do poranka, aż pogoda się ustabilizuje, a wszystko wróci do normy.
Zoe nie miała jednak pojęcia, że ta noc ma dla niej więcej niebezpiecznych niespodzianek!


Niespodziewane odwiedziny byłego znajomego ich ojca sprawia, że Zoe i jej młodszy brat zostają brutalnie zaatakowani, tym razem sytuacja wydaję się być już bez wyjścia, gdy nagle pojawia się ktoś jeszcze. Niezwykły chłopak ratuje ich z opresji.
Iks popełnia błąd, ujawnia się dziewczynie, łamiąc wszystkie zasady panujące w Nizinie. Łowca głów nie może ukazywać się nikomu poza swoją ofiarą, którą zabiera do Niziny, aby tam ona odpokutowała za swoje winy.
Iks łamiąc wszystkie zasady, naraża się na gniew Lordom, co będzie niosło za sobą poważne konsekwencje.
Zoe pokazuje Iksowi, że życie to nie tylko ból, cierpienie, samotność i źli ludzie. Dwoje młodych ludzi coraz bardziej się do siebie zbliżają. Lordowie jednak nie zapominają o swoim buntowniczym Łowcy.
Czy będzie im dane być razem, gdy oba światy są przeciwko nim? Czy ich uczucie będzie na tyle silne, by poświecić mu własną rodzinę i dom?
Jak dużą cenę przyjdzie im zapłacić za nieposłuszeństwo? Jak niebezpieczny jest gniew Lordów?

Jak młodzi ludzie zniosą okrutną prawdę, że w każdym z nas jest tyle samo dobra co zła?
Dowiecie się tego wszystkiego czytając tę książkę.
Serdecznie ją polecam, dedykowana co prawda jest dla nastoletnich czytelników, jednak ja już dawno ten wiek mam za sobą i przyznam szczerze, że książka bardzo mi się podobała. Postacie drugoplanowe takie jak Bijak, Wyrywaczka, przyjaciółka Zoe czy jej niebanalna matka, sprawiają, że ta książka nie jest nudna i jedno-wątkowa.
Z niecierpliwością czekam na drugą część tej książki, mam nadzieję, że nie będzie to zbyt długie oczekiwanie.

Za przeczytanie "Na krawędzi wszystkiego" Jeff Giles pięknie dziękuję Wydawnictwu IUVI.
Serdecznie polecam i zapraszam Was do lektury.

Justyna


poniedziałek, 31 października 2016

"Gregor i Kod Pazura" Suzanne Collins

"Gregor i Kod Pazura" Suzanne Collins
Witam!
Zapraszam serdecznie na recenzję "Gregor i Kod Pazura", niestety ostatnią część przygód Gregora.
Musze Wam przyznać, że nie mogłam się doczekać tej książki, chciałam ją przeczytać natychmiast, z drugiej zaś strony chciałam odwlekać to jak najdłużej, gdyż smutno mi, że to już ostatni raz kiedy Gregor zabierze mnie ze sobą do "Podziemia".


Wszyscy w Podziemiu robią, co mogą, by Gregor nie poznał Przepowiedni Czasu. Chłopiec podejrzewał, że jest w niej coś strasznego, lecz nie wyobrażał sobie, do jakiego stopnia: przepowiednia zapowiada śmierć wojownika. Teraz, gdy do Regalii zbliża się armia szczurów, a w mieście pozostały mama i siostra Gregora, wojownik musi odnaleźć w sobie siły, by bezpiecznie zaprowadzić rodzinę do domu i pomóc Regalianom się bronić. Los Podziemia leży w rękach Gregora, a czas płynie. Jest kod do złamania, tajemnicza nowa księżniczka, coraz silniejsza ciemna strona Gregora oraz wojna, która ma zakończyć wszystkie wojny.



Nie będzie przesadą jeśli powiem Wam, że ta książka była najbardziej oczekiwaną książką przeze mnie tego roku! A co za tym idzie? Wielkie oczekiwania, wymagania i strach przed rozczarowaniem.
Bałam się, że ta ostatnia część może przekreślić wszystkie moje pozytywne uczucia do całej "Kroniki Podziemia" .

Na wstępie, więc Wam powiem, iż ta ostatnia piąta część, jest zwieńczeniem całego dzieła Collins.

Otwieramy książkę i nie ma tu czasu na jakieś zbędne wprowadzenia, rozległe opisy. Fabuła rusza z kopyta od pierwszych stron. W podziemiu rozpoczęła się wojna ze szczurami, tak trudna dla obu stron walczących jak i dla samego wojownika z przepowiedni, który to ma poświęcić swoje życie w ostatecznym starciu.

Książkę już dawno przestałam postrzegać, jako książkę dla dzieci. Zdecydowanie to idealna lektura dla dorosłych czytelników, choćby dla tego iż Suzanne bardzo ciekawie podchodzi do tematu wojny, nie boi się stawiać pytań, czy takie działania w ogóle mają sens. Kto dał prawo do tego, aby siłą wymierzać sprawiedliwość, dlaczego nikt nie widzi, tego że wojna nigdy nie będzie dla żadnej ze stron wygraną? Przecież straty jakie ponoszą obie strony walczące, wykluczają słowo zwycięstwo! Bo nie można mówić o zwycięstwie tam, gdzie tyle stworzeń traci swoje życie.   A co się stanie jeśli w wojowniku zaczynają budzić się wątpliwości, co do słuszności wyboru stron, po których walczy?
Zamęt w głowie chłopca, racjonalne rozważania, sprawiają, że ta książka staje się ponad czasowa i można ją dopasować do każdej wojny, bez znaczenia czy trwającą w rzeczywistym świecie czy w imaginowanym podziemiu.

Co jednak się stanie gdy wszystkie przepowiednie, oraz sama postać Sandwicza zaczyna budzić wątpliwości? Jeśli ktoś siła odbiera upodobane sobie ziemię, robi wszystko aby zniszczyć określony gatunek, czy taka osobę można nazwać dobrą, godną wskazywania innym drogi? 
Jak pożegnać się, ten ostatni raz, ze wszystkimi drogimi nam stworzeniami, skąd ma znaleźć w sobie siłę chłopiec aby postawić wszystko na jedną kartę i poświęcić swoje młode życie w wojnie do której ma tyle wątpliwości?
Książkę czyta się z zapartym tchem i choć mam już trochę lat, wiele w życiu widziałam i przeżyłam, to przyznam Wam szczerze- momentami nie kryłam wzruszenia. No dobra, płakałam jak dziecko! 
W "Kodzie Pazura" wszystko układa się w jedną spójną całość, autorka wszystkie wątki z poprzednich części, przyjemnie ciągnie do końca, do wielkie finału, gdzie nic nie jest oczywiste, a zakończenie wojny tak zaskakujące, że po odłożeniu książki, jedynie co możemy powiedzieć to: "WOW"!

Serdecznie polecam Wam tą książkę jak i całą kronikę podziemia. Rzadko mam taką ochotę, że po przeczytaniu książki mogłabym ją przeczytać jeszcze raz. Tutaj nie będę ukrywać iż nie rozstawałabym się z przygodami Gregora.
Czy masz odwagę zejść do Podziemia z Gregorem ten ostatni raz?
Polecam i pozdrawiam.
Justyna

wtorek, 4 października 2016

KRÓLIK ILUZJONISTA I FESTIWAL SZTUK MAGICZNYCH OD IUVI!!!

KRÓLIK ILUZJONISTA I FESTIWAL SZTUK MAGICZNYCH OD IUVI!!!
Witajcie Kochani!!!
Lubicie króliki? Takie małe, puszyste o aksamitnym futerku króliczki? A co jeśli przedstawię Wam dziś zupełnie inną odsłonę tego zwierzątka? 
Pozwólcie zatem, oto Królik Iluzjonista, we własnej osobie, który zabierze Was w świat magii. 


A wszystko za sprawą książki Wydawnictwa IUVI "KRÓLIK ILUZJONISTA i Festiwal Sztuk Magicznych". W książce znajdziemy ponad 25 sztuczek, które wystawią nasze zmysły na próbę. Już sama okładka wzbudza nasze zainteresowanie, a z każda kolejną stroną magiczny świat wciąga nas jeszcze bardziej. 


Co prawda moja Oliwka nie do końca była zainteresowana tą książką, ale oboje  z mężem świetnie się przy niej bawiliśmy, wydaję mi się, że Olisia sięgnie jeszcze po  Królika Iluzjonistę, musi tylko zdać sobie sprawę jak oddzielić granice między tym, co jest możliwe a co nierealne. 


Książka ta jest świetnym treningiem dla naszych zmysłów, a piękna oprawa graficzna dodaje niezwykłego uroku i dopełnia całości. Wydaje mi się, że Królik Iluzjonista może zabrać całą rodzinę w świat iluzji optycznych i magicznych sztuczek wystarczy tylko, poddać się mocy, która jest w każdym z nas oraz mocno się skoncentrować. 


Jeśli chcecie poznać Królika Iluzjonistę i razem z nim poznawać magiczne sztuczki takie jak teleportacja, zwiędnięty kwiat, falujące prześcieradło, wróżenie z kart, to koniecznie musicie mieć tą książkę. My szczerze ja polecamy, jest to naprawdę świetna zabawa i nauka jednocześnie. 


A czy ktoś z Was lubi iluzję i magię? Byliście kiedyś na takim prawdziwym pokazie? A może uważacie, że to tylko brednie i magia nie istnieje? Jesteśmy ciekawe Waszych opinii na ten temat. 


Tym czasem przesyłam Wam buziaki i pamiętajcie:
Nic nie jest takie, jakie się wydaje!
Kasia :*

wtorek, 16 sierpnia 2016

Tytany- Victoria Scott

Tytany- Victoria Scott
Witajcie.
Dziś chciałabym Was zaprosić na recenzję książki "Tytany" Victori Scott.
Pisarka zadebiutowała na naszym polskim rynku, seria książek: "Ogień i Woda" i "Kamień i Sól" gdzie mogliśmy przeżyć fascynujący turniej- Piekielny Wyścig, wraz z tytułową bohaterką Tellą.
Jeśli chcecie poznać nasze recenzje, jej wcześniejszych książek to znajdziecie je Tu i TU

Tytany to książka wypełniona aż po brzegi emocjami. Znajdziemy w niej wiele chwil wzruszeń, trudne wybory- rozdzierające serce, chęć poczucia bezpieczeństwa, miłości i lojalności.
Książka opowiada nam o życiu Astrid Sullivana, siedemnastolatki żyjącej w Detroit, która od trzynastego roku życia interesuje się wyścigami Tytanów- pół maszyn, pół koni. Za metalowego ogrodzenia ogląda jak bogaci dżokeje, dosiadają swych machin, aby wygrać derby Tytanów.
Gdy ogląda ich treningi i gonitwy, nie widzi w tym tylko rywalizacji, zabawy i możliwości, widzi w tym przede wszystkim matematykę, kąty nachylenia, stopnie, sekundy, liczby i wzory matematyczne. Ma fioła na punkcie matematyki i wieczorami, gdy spędza sama czas w pokoju, wciąż robi wyliczenia, co by było gdyby dżokej wybrał taki kąt nachylenia w tej sekundzie.
Astrid jest zachwycona tytanami, a zarazem ich nienawidzi, ponieważ to właśnie one i ich wyścigi, postawiły jej rodzinę w trudnej sytuacji. Jej dziadek kochał tytany i hazard, pewnego dnia niestety postawił na złego konia i stracili dom.

Ojciec dziewczyny odziedziczył cechę Dziadka, względem złych decyzji i również dał się ponieść złudnej chęci wygrania wraz z hazardem. Obecne ciężkie czasy dla klasy robotniczej w Detroit i szerzące się bezrobocie, ciągnie rodzinę Sullivanów na dno. Ojciec jest jednak zbyt dumny, aby prosić swą żonę o pomoc w zdobywaniu pieniędzy i uratowaniu rodziny przed eksmisją. Stara się sam zdobyć pracę i na nowo stać się "głową rodziny", niestety wszystkie rozmowy nie przynoszą rezultatu i w efekcie Sullivan odsuwa się od rodziny coraz bardziej. Zamiast dawniej słyszanych śmiechów i rozmów w rodzinnym domu, słychać jedynie kłótnie i smutek.
 Rozpad rodziny wraz z rozpaczą, zaczyna powoli wdzierać się w ich codzienne życie. Astrid ma świadomość tego co zaraz nastąpi, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa i własności dla niej i jej młodszej siostry. Natomiast jej starsza siostra co rusz ucieka z domu- do swojego chłopaka, by odsunąć od siebie rodzinne problemy.
Astrid więc ma świadomość tego iż jest pozostawiona sama sobie i jeśli po cichu nie uda się pomóc swojej rodzinie, to stracą wszystko, nie tylko dom, ale przede wszystkim samych siebie.
Pewnego dnia spędzając czas przy torze, wraz z najlepszą przyjaciółką Magnolią, spotykają starszego mężczyznę, który na skutek upałów nie czuje się najlepiej. Choć dziewczyny mu pomagają i otaczają troską, nie spotykają się z wdzięcznością starszego człowieka.
W ten czas Astrid jeszcze nie wie, jak wiele będzie on dla niej znaczył i jak ten dzień odmieni jej życie.

Gałgan, Magnolia, Astrid, Lottie, Barney i Skobel to idealni towarzysze na wakacyjne wieczory.
Ta książka zaskakuje, porywa swą przewrotną akcją i wzrusza do łez. Nic tu nie jest oczywiste, a to co niemożliwe czasem nadchodzi, jednak warto pamiętać, że to co raz nam jest dane, nigdy nie jest na zawsze!
Jeśli chcecie dowiedzieć się czy uda się z chłopczycy zrobić damę, czy udział wyścigach jest wart ceny, jaką będzie trzeba za nie ponieść? Jak wiele będzie musiała unieść zwykła i biedna dziewczyna, gdy zmierzy się z bogatym otoczeniem? Jak trudna okaże się walka o lepszą przyszłość dla Astrid i czy dziewczyna ufająca i licząca zawsze na siebie, będzie wstanie zaufać komuś innemu?
Zapraszam do lektury! Daj się porwać niezwykłej akcji i wyrusz wraz z bohaterami tej książki, w Derby Tytanów.
Serdecznie polecam Wszystkim przeczytanie tej książki, ja jestem nią oczarowana!
Polecam Justyna.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Gregor i tajemne znaki- Suzanne Collins

Gregor i tajemne znaki- Suzanne Collins
Witam Was!
Zapraszam dziś na recenzję książki Gregor i tajemne znaki. Jest to już czwarta część przygód Gregora w Podziemiu.

Możecie się śmiać, ale mimo mojego wieku, nie mogłam się doczekać tej książki!
Z reguły jest tak, że każda kolejna cześć danej sagi bywa coraz bardziej rozczarowująca. Takie obawy pojawiły się i przy tej książce, choć nie mogłam się jej doczekać, bałam się że tym razem pisarka nie sprosta zadaniu, patrząc na to jak wysoką poprzeczkę zawiesiła sobie pisząc poprzednie części.
Z ogromną radością jednak mogę Wam zdradzić iż ta część jest rewelacyjna, ba może nawet najlepsza. Nie mogłam się od niej oderwać! Fenomenalnie wymyślona fabuła, która chwyta nas za gardło i nie chce puścić. Wszystkie przygody i wydarzenia, jakie mają miejsce w tej książce są dobrze przemyślane, dopracowane i tworzą jedną spójną całość, która zachwyca.

Od wieków myszy – chrupacze – były zmuszone stale uciekać, przeganiane z zajmowanych przez nie terenów przez szczury. Teraz jednak chrupacze znikają, a młoda królowa Luksa, która zawdzięcza im życie, zrobi wszystko, by dowiedzieć się dlaczego.

Zaledwie kilka miesięcy wcześniej Gregor i Botka wrócili z Podziemia, gdzie musieli pozostawić chorą mamę. Teraz przyłączają się do wyprawy, której celem ma być jedynie zdobycie informacji – Gregor jest szczęśliwy, że tym razem nie ciąży na nim żadna przepowiednia. Kiedy jednak wychodzi na jaw, jaki los czeka myszy i być może ludzi, wyprawa okazuje się dużo bardziej dramatyczna, niż podejrzewali – a chłopak zaczyna rozumieć, jakiemu proroctwu musi jeszcze stawić czoło.

Zdecydowanie mogę stwierdzić iż w tej książce tkwi pewien fenomen, gdyż jej odbiorca może być w dowolnym wieku. Dzieci będą bawiły nieznane zabawy z podziemia, stworzenia znane z naszego świata, jednak w Podziemiu znacznie większe, potrafiące mówić, porozumiewać się z człowiekiem i traktuje się ich na równi z człowiekiem.
Dla dorosłego, bardziej wymagającego czytelnika, znajdziemy o wiele trudniejsze tematy poruszone w tej książce przez Suzanne, np. Holokaust, walka o równouprawnienie, rasizm, walka o przetrwanie,oraz o tym jak natura bywa okrutna i nie ma w niej miejsca na słabsze jednostki. 
Collins ma niesamowitą lekkość pióra i daje doskonały popis swych umiejętności pisarskich w kronikach Podziemia.
Jak w każdej dotychczasowej części czeka nas wyruszenie w niezwykłe przygody, które zaprowadzą nas na nieznane ziemie Podziemia. Na tej przygodzie nie może zabraknąć Gregor, Luksy, Botki, Tempa, Aresa i reszty standardowej część świty, brakuje jednak Ripreda. Nikt nie wie co się z nim stało, choć Gregorowi bardzo go brakuje przy tej wyprawie, stara się wyciągnąć naukę z poprzednich wypraw, w towarzystwie szczura i próbuje myśleć jak on. 
Wciąż jednak zachodzi w głowę, co mogło się z nim stać i gdzie teraz się podziewa, czasem nachodzi go przerażająca myśl iż może już więcej nie spotkać Ripreda. 
Czy tak się stanie? Przekonajcie się sami!
Choć mam już o wiele więcej lat niż naście, to muszę Wam przyznać, że niektóre opisy drastycznych scen mroziły moją krew, jednak nie będę ukrywać, iż kolejny raz ta książka doprowadziła mnie do łez. 
 "(...) -Ona już się nie obudzi- powiedział.- Nie żyje.

- Nie obudzi się?
- Nie, tym razem nie. Teraz musiała odejść. (...) 
To pytanie wisiało w powietrzu całą wieczność. W końcu odezwał się Howard.
- No wiesz, jest w twoim serduszku.
- Moim serdusku?- Botka położyła sobie obie rączki na piersi.
- Tak. Teraz tam mieszka- potwierdził Howard. (...)"
Po śmierci Gryzuna szczury nie posiadają swojego króla, Mortifer przy radach Złotoustej i paru innych jej kompanów, zaczyna wierzyć w to, iż to on może stanąć na czele szczurów i przejąć dowództwo. Czy Gregor popełnił błąd, darując mu życie, gdy był szczenięciem? Jakie niebezpieczeństwo czyha na Religię? Co dzieje się z myszami? Dlaczego wszystkie stada pozostawiły puste swe terytoria? Czy ktoś po prostu próbuje ich przegnać? A może czyha na nich coś znacznie gorszego?  Ja Wam tego nie zdradzę ;) 
Jednak wszystko znajdziecie w tej książce, a dla Tych którzy myślą iż ta część kronik Podziemia, pozbawiona jest przepowiedni, to pozwolę sobie jedynie powiedzieć: - Kochani, nic bardziej mylnego!
Wszyscy powiadają, że w każdej bajce jest ziarnko prawdy, a jeśli ja powiem, że w piosence dla dzieci również? ;) 

"(...) Mówią że zawsze tu mieszkały. Zwykle to bardzo spokojne miejsce. Nikt im nie przeszkadza. Ale ostatnio wpycha się tutaj prawie całe Podziemie: błyskacze, chrupacze, zębacze, pełzacze, fruwacze, a nawet uśmiercacze- przetłumaczył odpowiedź Hazard. 

(...) - Uśmiercacze?- zapytał.- To grasują tu jeszcze jakies straszne potwoty?
- O nie, Gregorze- odparł Hazard.- To my. My, ludzie, jesteśmy uśmiercaczami. (...)"
Gregor i tajemne znaki jest przepełniona zagadkami, mądrymi przesłaniami, plus do tego zawrotna i niezwalniająca fabuła, a i nie zapominajmy o świetnie wykreowanych postaciach, to mamy fenomenalną książkę, za którą się tęskni.
Podsumowując już, chciałabym wysunąć pewne, może pochopną tezę, jednak mam wrażenie iż przygody Gregora, spokojnie mogłyby iść w konkury z Harrym Potterem. Kronikom Podziemia wróżę wielki sukces! Być może będziemy musieli jeszcze trochę poczekać na ich ekranizację, jednak myślę, że są tego warte.

A dla tych którzy wciąż nie są przekonani, że ta książka jest przeznaczona dla czytelnika w każdym wieku, to powiem jeszcze tylko tyle, że cieszę się że już niebawem pojawi się piąta część i  smutek zarazem mnie ogarnia, że to już koniec. 
Nie zwlekajcie więc Moi Drodzy i sięgnijcie już po pierwszy tom, nada się idealnie na letnie wieczory. 
Pozdrawiam Was i serdecznie polecam 
Justyna. 

czwartek, 3 marca 2016

"Kamień i sól" Victoria Scott

"Kamień i sól" Victoria Scott
Witajcie :)
Dziś zapraszamy Was na recenzję książki otrzymanej od Wydawnictwo IUVI.
Jest to druga część przygód Telli w "Piekielnym Wyścigu". Recenzję pierwszej części znajdziecie Tu.


 Opis Wydawcy:
Tella ma za sobą przerażającą przeprawę przez dżunglę i pustynię. Nie może się już wycofać. W kolejnych etapach wyścigu zmierzy się z ukrytymi niebezpieczeństwami oceanu, mrożącym oddech górskim zimnem oraz… nowymi, pokrętnymi zasadami wyścigu.

Co jednak, jeśli niebezpieczeństwo leży jeszcze głębiej? Jak można ufać komukolwiek, skoro wszyscy mają jakieś sekrety? Co zrobić, gdy osoba, na której najbardziej polegasz, nagle przestaje cię wspierać? Jak wybrać między jednym życiem a drugim?

Wyścig dobiega końca. Tella ma coraz mniej czasu i jeszcze mniej sił. Na początku było stu dwudziestu dwóch uczestników. Kiedy Tella i ci, którzy przeżyli, stają do ostatniego etapu, jest ich zaledwie czterdziestu jeden… i tylko jedna osoba może zwyciężyć.

Oszałamiający thriller Kamień i sól Victorii Scott sprawi, że Twój puls przyspieszy!

Po przeczytaniu drugiej części 'Kamień i sól" przyznam Wam szczerze, że jestem wściekła!
Tak, dobrze przeczytaliście- jestem wściekła, ponieważ końcówka tej książki jest bardzo zaskakująca, a co najgorsze, mamy wrażenie, że jest nie dokończona. Nie otrzymaliśmy wszystkich odpowiedzi, na nurtujące nas pytania. Chcemy wiedzieć więcej, co dalej stanie się z Tellą? 
Niestety na dzień dzisiejszy, nie mamy pewności czy powstanie kolejna część, ani wydawnictwo nic o tym nie wie, ani na stronie pisarki, nie znajdziemy o tym wzmianki. Można, więc przyjąć, że koniec tej historii, jest świetny, zaskakujący, wszystko może się w nim wydarzyć. Dlaczego? Bo, dopiszemy sobie go sami.



"Kiedy znajdujesz się w beznadziejnej sytuacji,myślisz sobie: Przynajmniej nie może być już gorzej. I wtedy życie wali cię prosto w głowę za twoją głupią naiwność. Nie nadaję się do wyprawy przez dżunglę ani do przemierzania pustyni w prażącym słońcu. Ale tak jak mówię... Jestem silniejsza niż wcześniej."
Jak to często bywa, gdy podoba nam się czegoś pierwsza część, czy to filmu, czy to książki, następne części przynoszą jedynie rozczarowanie.
W przypadku tej książki jestem mile zaskoczona, "Kamień i sól" trzyma poziom, ba nawet nie wiem czy nie jest lepsza od "Ogień i woda".
Książkę czyta się niezwykle łatwo, nawet nie zwrócimy uwagi jak szybko nam umykają strony.


Każdy z nas w swoim życiu ma jakiś cel, do którego chce dążyć. Często robimy to za wszelką cenę.
Choć życie rzuca nam kłody pod nogi, choć na naszej drodze spotykamy nieprzyjazne nam osoby, my przemy do przodu.
Przyświeca nam cel, jest jak latarnia, na morzu targanym sztormem.
Każdy z  nas, jest trochę jak bohaterka tej książki.
Ona przechodzi piekielny wyścig aby ocalić życie i zdrowie swojego brata.
Pokonuje cztery ekosystemy, walczy nie tylko z naturą, ale i z samą sobą, ze swoim zmęczeniem, głodem, obrzydzeniem i strachem.
Czy z nami nie jest podobnie?
Każdego dnia, wyruszając do pracy, szkoły, zaczynamy swój "piekielny wyścig" po własne marzenia.
Dlatego moi drodzy, pozwólcie, że nie zgodzę się ze stwierdzeniem, iż ta książka przeznaczona jest tylko dla młodzieży.

Bardzo podobają mi się zmiany, zachodzące w Telli. Z przestraszonej, niepewnej dziewczyny, wyłania się nowa. Dzielna, doświadczona cierpieniem i stratą, młoda dziewczyna, która chce pokazać, że umie o siebie zadbać, potrafi podejmować samodzielne decyzje, Na początku nie wszystkie są właściwe, no ale no cóż, nie jesteśmy ideałami.
Telle bardzo boli odkrycie faktu, iż Guy w nią nie wierzy i twierdzi, że od początku musi się nią opiekować i ją ratować. Zraniona dziewczyna, odnajduje w sobie siłę, aby pokazać mu, jak wielkie zmiany w niej samej, poczynił ten wyścig.


Ogromnym zaskoczeniem dla mnie był "rozdział Gladiator". Czytało się to jednym tchem, włos na głowie się jeżył. Strach uczestników o swoje Pandory, odczuwamy i my, czytelnicy!
Nawet nie zwrócimy uwagi jak przygryzamy wargi, na rękach pojawia się gęsia skórka, a my- nie możemy oderwać wzroku od kartek.

I tak słowo po słowie, kartka, po kartce, biegniemy wzrokiem, aż zbliżamy się do końca książki.
Na ostaniach stronach, mnie spotkał smutek, łzy co chwilę napływały mi do oczu, przeżywałam złość bohaterów i cierpienie wraz z nimi.
W ciąż zadając sobie pytanie: Naprawdę w taki sposób dziękują, zmęczonym uczestnikom za ukończony wyścig?
Ile można jeszcze znieść?
Czy własne człowieczeństwo, własne granice są tego warte?

Bohaterowie ratując swoich, chorych bliskich, nie chcą dopuścić do tego, aby ich rodziny straciły ukochane osoby, nie zdając sobie sprawy, że nawet jeśli zdobędą lek, ich rodziny i tak odczują stratę.
Guy, Harper, Tella, Olivia, Braun... oni już nigdy nie będą tacy sami, nawet gdy powrócą do swych domów.
Nigdy nie zapomną to co zobaczyli, to co przeżyli.
Wraz z rozpoczęciem wyścigu przegrali, samych siebie, swoje spokojne sny i czyste sumienie.


Poruszająca, wciągającą, trzymająca do końca w napięciu. W "Kamień i sól" akcja jest taka dynamiczna i nie zwalnia nawet na chwilę. Pozwólcie się zaskoczyć przebiegłością i okrucieństwem, organizatorów piekielnego wyścigu. Wskazane są, nawet żywe emocje co do nich, pokrzykiwanie i niechęć, w stosunku co do nich. A jeśli chodzi o sam pomysł na tą książkę i na wyścig, jak dla mnie strzał w dziesiątkę ( choć wciąż jestem wściekła, że końcówka ma się tak, a nie inaczej :D) Wprowadzenie do tej historii Pandor, był doskonałym pomysłem, aż nie da się ich nie kochać.
Tella też, nie może się oprzeć uczuciom, co do nich, czy to ją jednak nie zgubi?

Czy Tella zwycięży? Czy dobiegnie do mety? Co straci? Co zyska?
Przekonajcie się sami!
Z czystym sercem polecam.
Dajcie się porwać niezwykłej przygodzie.
Justyna.

środa, 27 stycznia 2016

"Gregor i klątwa Stałocieplnych Część 3" Suzanne Collins

"Gregor i klątwa Stałocieplnych Część 3" Suzanne Collins
Witajcie!

Dziś mamy dla Was recenzję książki otrzymanej od Wydawnictwa IUVI
To już trzecia część z kroniki Podziemia. Odważny chłopiec o wielkim sercu powraca w trzeciej części swoich przygód, które mogą nie tylko odebrać bliskie mu osoby ale również doprowadzić do upadku całego Podziemia.


Po wypełnieniu dwóch przepowiedni przychodzi kolej na Przepowiednię Krwi, która wymaga, by Gregor i Botka wrócili do Podziemia i uratowali jego mieszkańców od zarazy. Jednak tym razem mama nie chce ich puścić… chyba że będzie mogła im towarzyszyć.Gdy przybywają do podziemnego miasta i choroba dosięga jednej z najbliższych Gregorowi osób, chłopiec zaczyna rozumieć, jaką rolę ma do odegrania w Przepowiedni Krwi. Musi zrobić, co w jego mocy, by powstrzymać broń biologiczną, która zagraża wszystkim stałocieplnym mieszkańcom Podziemia. Tylko jak tego dokonać?

Kochani moi, albo ja już dziecinnieje, albo ta książka (mimo tego, że przeznaczona jest dla młodszych czytelników), jest świetna. Albo jedno i drugie ;) Z ogromną przyjemnością czyta się nowe przygody Gregora.

Każda przepowiednia kryje w sobie ogromną tajemnicę i nie sposób ją odgadnąć do samego końca.
„- No to musisz iść. Możesz uciekać, ale przepowiednia i tak cię dopadnie.”
Suzanne jak zwykle nie rozczarowuje, cała ta opowieść trzyma w napięciu od samego początku aż do końca, akcja jest wzruszająca i pouczająca.
Dzielny Gregor po powrocie do normalnego życia (po poprzedniej wizycie w podziemiu i ostatniej przepowiedni) stara się wrócić do normalnego życia- w Nadziemiu. Jednak wciąż nie może przestać myśleć o przyjaciołach, pozostawionych w Regalii. Z niecierpliwością, czeka na jakieś informacje od nich. Życie i los Luksy wciąż zostaje zagadką, która nie daje młodemu człowiekowi spokoju. Przepowiednia którą ma ze sobą w domu, wciąż pozostaje dla niego zagadką, choć zna ją na pamięć, nie jest wstanie wszystkiego zrozumieć.
(..)„Wnet stałocieplnych spustoszy śmierć,Straszna zaraza skazi ich krew,Na skórze piętno losu zostawi,Całe Podziemie na żer wystawi.”

„Obrót i obrót, i jeszcze jeden.Widzisz „co”, lecz nie widzisz „kiedy”.Krzywda się z panaceum łączyJak pędy, co z jednego pnącza.”(...)
Zejście ponowne do Podziemia, to tylko kwestia czasu. Gregor wie, że klątwie nie da się uciec ona i tak go dopadnie. Chłopiec i jego siostra Botka, ponownie muszą zejść do podziemia aby uratować całą krainę od klątwy stałocieplnych. Tym razem jednak ich mama nie chce ich puścić, przerażona opowieściami syna. Decyduje się na wyprawę wraz z nimi. Ku zdziwieniu wszystkich, choroba poczyniła już ogromne spustoszenie w podziemiu. 
Nie ma innego wyboru, Gregor, Botka, Ripred, Temp... muszą ponownie ruszyć w nieznane, aby znaleźć lek który może uratować ukochane im osoby.
Ta wyprawa nie będzie łatwa, młody chłopiec znów na swoich ramionach będzie dźwigał ogromny ciężar poważnych decyzji, głodu, strachu, śmierci i nadziei.
Czy uda im się odnaleźć lek i uratować Podziemie?
Kogo odnajdą na tej wyprawie?
Czy ta wyprawa przyniesie oczekiwany rezultat?
A może tym razem Sandwicha popełnił błąd pisząc tą przepowiednię?
Czy Gregor odnajdzie w sobie na tyle odwagi aby wreszcie opowiedzieć wszystko Pani Cormaci w momencie gdy będzie najbardziej potrzebował pomocy on i jego rodzina? 
- Do usług, jeśli nie masz nic przeciwko - powiedziała Nike.- Nie jestem tak silna ani duża jak Ares, ale jestem zwinna.
- Jesteś idealna - odparł Gregor.
Jeżeli jesteście ciekawi moi drodzy kto będzie musiał przepłacić tym razem życiem los innych to nie pozostaje nic innego abyście chwycili za tą książkę.
Strony umykają niezwykle szybko, aby przeczytać tą opowieść poświęciłam jedynie dwa wieczory i już nie mogę się doczekać  czwartego tomu (z pięciu), którego tytuł brzmieć będzie „Gregor i tajemne znaki” i ukaże się jeszcze w tym roku nakładem wydawnictwa IUVI :)
Jeśli jesteście zainteresowani recenzjami poprzednich części możecie znaleźć je: Tu orazTu

Mogłabym o tej książce pisać Wam i pisać, jednak jaki miałby to sens? Wiec, nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do lektury. Może podzielicie mój entuzjazm do przygód Gregora? ;)
Pozdrawiam Was i polecam.
Justyna.


poniedziałek, 6 lipca 2015

"Chowańce- Gwiazdy Przeznaczenia" Adam Jay Epstein & Andrew Jacobson

"Chowańce- Gwiazdy Przeznaczenia" Adam Jay Epstein & Andrew Jacobson
Witajcie Kochani!
Od wydawnictwa Wydawnictwo IUVI otrzymałyśmy dwie książki, jedna jest nagrodą w konkursie, a druga trafiła na naszą półeczkę. Za co bardzo dziękujemy :)

Jak dla mnie wydanie tej książki jest świetne! Kocham historie, które są pisane na lekko pożółkłym papierze,  sprawia to , że aż chce się je czytać i ten zapach druku- bezcenny. Jest powiedzenie, że nie ocenia się książki po okładce, jednak w tym przypadku uważam, że nie będzie to krzywdzące ponieważ, okładka od razu przyciąga uwagę. Jest bardzo ładnie wykonana, tytuł wypisany jest złotym tuszem z lekko wypukłymi literami, co bardzo rzuca się w oczy i zachęca do sprawdzenia co się znajduje w środku. 

Cała ta historia została opisana na 362 stronach. Czyta się tą książkę bardzo przyjemnie, litery są napisane dużym drukiem, przez co myślę, że i młodsi czytelnicy nie będą mieli problemu z płynnym jej przeczytaniem. 
Co jakiś czas nasza wyobraźnia jest podsycana rysunkami obrazującymi obecnie opisywaną scenę. Jeżeli chwycicie za tą książkę to:
"Szykujcie się na wielką przygodę, pełną fantastycznych stworów, magicznych zaklęć, trujących roślin i niebezpieczeństw, w których obliczu ktoś bardzo mały może dokonać naprawdę wielkich czynów!"
Chowańce to fantastyczna historia trzech zwierząt w Bezkresji, gdzie wśród zwykłych ludzi żyją czarodzieje i wierni towarzysze- zwierzęta. Aldwyn jest zwykłym kotem- dachowcem, który przez przypadek jest wzięty za chowańca- kota z magicznymi zdolnościami pochodzącego z Maidenmeru. Jack wybiera sobie właśnie jego za swojego towarzysza. Po czym Kalstaff i Jack zabierają Aldwyna do  Kamiennego potoku, gdzie kot poznaje pozostałą dwójkę młodych czarodziei  i ich chowańce: modrosójkę- Skylar i rzekotkę- Gilberta. Wtedy kot jeszcze nie wie jakie niezwykłe przygody są przednim i że żaba z modrosójką staną się jego przyjaciółmi. 
Ta historia jest pełna przygód, nieprzewidywalnych akcji, przerażających potworów takich jak Gundabestia, Troll jaskiniowy i wiele, wiele innych. Czytając tą książkę możemy odczuć na sobie dreszczyk emocji, rozbawienie i wzruszenie. 

"(...) -Punktualność nie jest grzecznością kotów- powiedziała Skyler, raczej chłodno.- To był żart- dodała, widząc poważną minę Aldwyna. - No wiesz, bo jesteś kotem i się spóźniłeś. -Ona nie zna zbyt wielu przysłów- odezwał się Gilbert. - Widzisz, powinna była powiedzieć: "Pierwsze koty za płoty"... (...)"

" (...) Byłoby o wiele łatwiej wrócić do swojego życia dachowca o złej sławie. Ale coś powstrzymało jego łapy przed ucieczką: uczucie, którego nie znał nigdy wcześniej. Zobowiązanie, lojalność wobec Jacka, powołanie do czegoś większego niż on sam; te szlachetne uczucia teraz płynęły w jego żyłach, kierując go ku niespodziewanemu. I tak dokonał wyboru, wyruszając na północ, w nieznane. (...)"

Może i my posiadamy przy swoim boku własnego chowańca? Może to wcale nie jest zwyczajny psiak lub kot? Przyjaźń człowieka ze zwierzakiem w tej książce nabiera nowego znaczenia. Bo może to nie my opiekujemy się do końca naszymi pupilami, tylko zwierzaki chronią nas? 
Moim zdaniem to świetna książka, która rozwija wyobraźnię i zaciekawi swojego czytelnika bez względu na wiek i będzie dobrym towarzyszem wieczoru. Zachęcam wszystkich do przeczytania tej niezwykłej historii!

Przekonajcie się sami czy bezpański kot, ptak i żaba zdołają uratować królestwo.
Pozdrawiam Justyna :)

Copyright © 2016 Siostry Dają Radę , Blogger